Objawy PMS  mogą być odczuwalne nawet przez 10 dni w miesiącu! Kobiety uskarżają się na dokuczliwe dolegliwości w czasie nawet 120 dni w roku, czyli przez około 8 lat życia. Przerażające prawda? Zespół napięcia przedmiesiączkowego niektórym kobietom dokucza niemal w każdym miesiącu. Jednak istnieją sposoby, dzięki którym możemy sobie lepiej radzić z tym trudnym okresem.

co to jest pms

CO TO JEST PMS

Zwykle 7-10 dni przed spodziewaną miesiączką zaczynamy się czuć niekomfortowo. Cierpimy my i nasza rodzina. Bo jak mama zła to… lepiej nie podchodzić! Zejść z drogi i przeczekać… Gdyby tak się dało…

Jednak mama to zwykle robot napędzający całą machinę zwaną rodzina. Nie jesteśmy w stanie zaszyć się w ciemnym kącie przez kilka dni. W takim razie, poszukajmy innego rozwiązania. Okazuje się, że istnieje wiele metod, które są nam w stanie pomóc.

Przyznam się Wam, że problem z PMS długo mnie nie dotyczył (bezpośrednio). Jego objawy pojawiły się po urodzeniu trzeciego dziecka. Aktualnie odczuwam lekkie rozdrażnienie, bez konkretnego powodu, który mógłby wyprowadzić mnie z równowagi oraz… apetyt na wszystko, co słodkie. Z tym pierwszym sobie radzę, jednak mój apetyt jest nie do poskromienia!

Co jeszcze może być objawem zespołu napięcia przedmiesiączkowego?

  • ogólne rozdrażnienie
  • depresyjny nastrój
  • uczucie napięcia
  • ból głowy
  • zmęczenie
  • senność
  • wzrost lub przeciwnie – utrata apetytu
  • zawroty głowy
  • tkliwość piersi
  • obniżone libido

Wymieniłam zaledwie kilka, najczęściej pojawiających się dolegliwości. Jednak czy sama świadomość, że uprzykrzające nam życie dolegliwości istnieją, w czymś nam pomoże? Czy tłumaczenie się przed światem / mężem, dziećmi, szefem w pracy/, że cierpimy na PMS rozwiąże problem? Absolutnie nie! Trzeba (i na całe szczęście można) walczyć z dolegliwościami!


JAK SOBIE RADZIĆ Z PMS?

  • zdrowy tryb życia
  • wyeliminowanie używek 
  • zredukowanie ilość kofeiny, soli, cukru
  • systematyczna aktywność fizyczna

W momencie, kiedy zdajemy sobie sprawę, że PMS trwa łącznie przez 8 lat naszego życia, uświadamiamy sobie, że nie możemy się na to godzić, prawda?

Na ratunek przychodzą znane i ogólnie dostępne zioła:

  • chmiel – zwalcza bezsenność
  • kozłek lekarski (waleriana) i melisa – uspokajają
  • dziurawiec zwyczajny – walczy ze stanami depresyjnymi ( jednak uwaga – wpływa na działanie tabletek antykoncepcyjnych)
  • koper włoski – zapobiega wzdęciom

A w aptekach możemy znaleźć lek, który może być bezpieczną alternatywą dla terapii hormonalnej PMS o nazwie Castagnus.

Składnikiem aktywnym jest wyciąg suchy z owoców niepokalanka mnisiego. Wskazaniem do jego stosowania jest  właśnie zespół napięcia przedmiesiączkowego (premenstrual syndrome, PMS) objawiający się między innymi bolesnością i uczuciem obrzmienia piersi, zaburzeniami równowagi emocjonalnej, bólami migrenowymi czy obrzmieniami okolic twarzy, rąk i stóp. Preparaty z  niepokalanka rekomendowane są do leczenia objawów PMS przez brytyjskie i amerykańskie stowarzyszenia specjalistów ginekologii.

W przypadku wspomnianych ziół wystarczy 2 łyżeczki suszonego zioła, kupionego w sklepie zielarskim, wsypać do kubka, zalać wrzątkiem i pozostawić do zaparzenia na kilka minut. Potem napar przecedzić i popijać kilka razy w ciągu dnia. W przypadku leku Castagnus, który możemy kupić bez recepty, zalecane jest jego regularne stosowanie przez 90 dni.

Mam dla Was jeszcze ciekawostkę. Istnieją naprawdę proste ćwiczenia, które poprzez odpowiednie ułożenie ciała,  pomogą nam zniwelować niektóre dolegliwości. Ja już wypróbowałam kilka z nich. Na szczęście bóle głowy, czy problemy trawienne mnie nie dotyczą w trakcie PMS, ale bardzo podobał mi się trening z pozycjami kilka minut wystarczy, abyśmy poczuły się niemal jak po kilkuminutowej drzemce.

ĆWICZENIA NA BÓL GŁOWY:

ĆWICZENIA NA BÓL BRZUCHA:

Kiedy wiemy już, że nasze gorsze samopoczucie może być związane z PMS zacznijmy sobie same pomagać. Dzięki stosowaniu leku na PMS, praktykowaniu jogi i przestrzeganiu zalecanej diety, poczujemy się znacznie lepiej. Również nasze najbliższe otoczenie odczuje ulgę (zwłaszcza nasze dzieci 😉 ). Bo tak naprawdę nie jest sztuką, żeby przetrwać PMS, ale żeby żyć jak najbardziej komfortowo. Chyba się ze mną zgodzicie?!