Zastanawiałaś się kiedykolwiek dlaczego matki bywają zmęczone? Niedospane, z podkrążonym okiem lub najlepiej dwoma, sunące w dresie tudzież w piżamie koło południa po domu? Tęsknią już od świtu za godziną 20-tą, upatrują się błogiego stanu snu na widok poduszki. No właśnie, dlaczego? Halo! Tu ziemia! Urodziłaś to masz za swoje!

matka zmęczona dlaczego

Matka zmęczona ?! Nieprawdopodobne ! Jest taką samą kobietą jak reszta społeczeństwa, tyle, że non stop narzeka na to i owo:

  • że nie ma czasu na sen
  • że nie może się wysikać w samotności
  • że robi 1000 km dziennie po 40 metrowym mieszkaniu
  • że odsuwa kanapę 100 razy dziennie, aby udowodnić, że nie ma tam zaginionego klocka
  • że pije zimną kawę, której notabene nie cierpi
  • że sińce pod oczami nigdy nie znikają
  • że ma dziwny kształt policzków (rezultat podpierania się przy stole rękami, żeby głowa sama nie opadła i nie walnęła czołem o blat stołu)
  • … itp

URODZIŁAŚ TO MASZ ZA SWOJE

Gdzieś wyczytałam mądre porównanie, że macierzyństwo jest jak żonglerka wielozadaniowa. I zgadzam się z tym w 100%. Towarzyszy temu notoryczny brak czasu. Kobieta bezdzietna bywa często zapracowana, miewa również mało czasu. Jednak kiedy nadchodzi weekend lub urlop, zjedzie pół świata zanim matka polka zdąży się wykaraskać z domu na spacer. Zaliczy kilka szczytów, obleci Gran Canarię, Islandię i jeszcze pół świata, a matka pakuje… wrzuca do wielkiej torby przyczepionej do wózka: podgrzewany termos, butelkę z herbatką, z mlekiem, kilka pieluch na zmianę, chusteczki mokre, chusteczki suche, kaftanik, śliniaczek, śpioszki na zmianę, sweterek, bo a nóż wiatr zawieje, czapeczkę na zmianę, bo może słońce jednak zaświeci, kocyk cieńszy, z tego samego powodu co wyżej, kołderkę z polarku, chrupki i jakąś paczkę landrynek dla siebie, gdyby jej cukier spadł to zawsze coś na ząb wrzuci, żeby się doczołgać do domu.

Kobieta bezdzietna objedzie, wróci, zrobi sobie drzemkę, podszlifuje zdjęcia, które podeśle przyjaciołom bądź wrzuci na social media, katem oka zerknie do lodówki, zamówi coś na wynos, odpocznie. Matka w tym czasie pcha wózek, to z górki to pod górkę, bo trzeba się dotlenić i wszyscy mówią, że spacerować trzeba (nie chodzę z dziećmi na spacer – czyt.wpis). Umorusana chrupkami, zapchana paczką landrynek wraca do domu. I już się śpieszy. Bo trzeba zupkę wielowarzywną z wołowinką osobno gotowaną, przyrządzić. Po obiedzie utulić, 3 x przebrać i do snu ukołysać. Nie Daj Boże! aby klepka w podłodze skrzypnęła, bo to dla matki dramat! Dziecię po 10 km spacerze mimo, że udało się w objęcia Morfeusza zaledwie 5 minut temu, wstaje! I zaczyna się kołowrotek od początku….

SĄ ZALETY !

Nie taki diabeł straszny! Jest milion powodów, dlaczego mamy w końcu te dzieci. Dlaczego mimo, że non stop bywamy zmęczone bije od nas wielka radość, która jest niezmierzalna jak znak nieskończoności.

DLACZEGO?

  • bo mamy miłość bezwarunkową
  • bo kochamy stan bycia matką

Te dwa powody wystarczą, aby odpowiedzieć sobie na proste w zasadzie pytanie – po co nam to wszystko?! Z jakiego powodu uwijamy się od rana do świtu, aby paść na 5 godzin z 2 pobudkami pomiędzy.

dziecko jestem zmęczona

MATKA ZMĘCZONA

to w zasadzie osoba spełniona. Ile da z siebie teraz, z nawiązką dostanie później. Po mniej więcej 6 latach od urodzenia świat się zmienia. Dziecię zaczyna dorastać. Potrafi się już samodzielnie umyć, wykapać, pościelić łóżko, nie rozlewa już tak non stop zupy z talerza. Zajmie się sobą, a nawet wymyśli zabawę dla rodzeństwa jeśli takowe posiada. Co więcej, zaskoczy Was na milion różnych sposobów. Posprząta stół po śniadaniu, wyprowadzi pieska na spacer, namaluje obrazek specjalnie dla Ciebie, po którym zalejesz się potokiem oczyszczających łez.

Czy kobieta bezdzietna:

  • będzie płakała na widok bohomazów na kartce, które niby ją przedstawiają (choć bardziej podobne do drzewa)
  • będzie cieszyła się z pierwszego kroku
  • klaskała i głośno krzyczała BRAWO z powodu pierwszego słowa mama (nie tata!)
  • zrobi tysiąc zdjęć w niemal takiej samej pozycji dziecku, przy czym będzie wmawiała bliskim, że to zupełnie różne zdjęcia, bo tu rączka podniesiona do góry, a tam dziecię w bok patrzy, a tu po raz pierwszy podnosi grzechotkę
  • wzruszy się i ogłosi całemu światu moment, w którym przyjdzie po raz pierwszy w nocy wróżka zębuszka
  • będzie ocierać łzę z powodu pierwszej piątki z 3-minutówki z matematyki
  • ….. itp

Never! A matka owszem.

dlaczego jestem zmęczona

Wszystko to rekompensuje zmęczonej mamie. Całokształt ochów i achów oraz potok łez wzruszenia w zupełności matce wynagrodzi, całe to nocne stawanie, ból porodu, o którym większość z nas zapomina na widok łysej główki i wykrzywionej, czerwonej, pomarszczonej buzi. Zapominamy pierwszy syyyk, który wydamy z siebie, kiedy dziecię zaakceptuje karmienie naturalne i cieszymy się z tego faktu bardzo bardzo.

Mamy to nasze małe człowieki, na nasz kształt, które usiłują nas podrabiać na niemal każdym polu. W wieku niespełna 3 lat chcą mieć kolorowe paluci (pomalowane paznokcie), kokon prosi aby kupić (biustonosz), chłopczyk z kolei chce zostać taki jak tata – mądry, silny i być wsparciem dla matki ( o ile nie ogłosi światu, że chce zostać mordercą, bo się gierek na youtubie naoglądał, a rodzice nie wytłumaczyli mu kim jest ten morderca dot. głośnego wydarzenia sprzed kilku tygodni z telewizji śniadaniowej).

Zmęczona matka to tak naprawdę spełniona osoba. I nie zrozumie jej nikt i nigdy, jeśli nie uświadczył tego stanu. Choćby dawali matce milion godzin odpoczynku, wycieczkę na bezdroża czy to luksusowego resortu, ona wybierze zawsze to samo. Te dni, kiedy snuje się z podkulonym ogonem po domu są jedyne w swoim rodzaju. Zdarzą się raz lub kilka, ale za każdym razem będą to chwile szczęścia, mimo, że kupką opaćkane.

Potem wróci wszystko do normalności. Praca – dom – obowiązki – sen. Potem będzie wszystko normalne… Czy jednak na pewno? NIE ! Zmęczona matka odpocznie, jednak pozostanie jej coś czego nie zmierzy żadna miara. Miłość, niezapomniane momenty i ten ktoś śpiący każdej nocy obok.