dlaczego warto mieć dziecko ? Znacie znacie skonkretyzowaną odpowiedź na to pytanie? Przedstawiam 8 powodów i jedne … szczególny – dlaczego warto 🙂 

dlaczego warto mieć dziecko

dla dzieci moglibyśmy wszystko, zwłaszcza w sytuacji, kiedy długo na nie czekaliśmy. Tak było w naszym przypadku, bo przez kilka lat cieszyliśmy się tylko towarzystwem córki mojego męża, jedynie podczas weekendów, świąt i wakacji.

chciałam więcej, więcej, ale nie nadchodziło. Czekałam i w końcu nadeszło. Pierwsze, potem drugie i trzecie.

warto czekać

powody dla których warto mieć dziecko ? – jest kwadryliony, bo ich pragniemy, kochamy, opatulamy płaszczykiem uczuć. Co w zamian, dla nas samych? Niewiele nam trzeba. Ale pomyślałam, że jednak sporo dostajemy, bo gdyby nie one, te nasze dzieci rozbrykane, to…

powody dlaczego warto mieć dziecko:

1. DIETA

człowiek, który nie posiada dzieci ma czas, nawet jego nadmiar i sobie dogadza, obżera się nieraz nad wyraz. Rodzic, zwłaszcza taki świeży wpada w amok miłości i żyje powietrzem. Kiedy dziecko nieco podrośnie, łapie coś w biegu. Byle przegryźć, porzuć, poczuć smak, żeby w brzuchu nie burczało. Pierwotne śniadanie, lunch, obiad, podwieczorek i kolacja urastają od momentu pojawienia się w domu szkraba, do rangi niemożliwego. Niektórzy nawet po 2 miesiącach posiadania małej dzieciny, potrafią powiedzieć – za 3 miesiące zniknę zupełnie. Wieczorem, kiedy maluch w objęciach morfeusza, moglibyśmy pobaraszkować w lodówce. Zamiast tego, padamy twarzą na łóżko.

2. PODEJMOWANIE DECYZJI

na moim przykładzie – lubię kupić przemyślane agd, a zepsuła nam się pralka. Chciałam poczytać o nowościach co nieco i porozmawiać ze znajomym sprzedawcą. W zmian tego, po 15 minutach naszego pobytu w sklepie, krzyknęłam do męża – bierz pierwszą z brzegu i znikamy, dzieci nam się rozpierzchły po sklepie. Już raz miałam sytuację, że Nela zniknęła mi w markecie i nagle usłyszałam komunikat – dziewczynka szuka mamy. Zamarłam w bezruchu!

3. PODZIWIANIE WIDOKÓW

czy oglądalibyście wschody słońca tak często, gdyby nie Wasze maluchy? Budzą się zwykle w momencie, kiedy sen najmocniejszy. Uśmiechnięte, wypoczęte, gotowe do zabawy. Należę do tzw nocnych marków, zawsze wstawałam, tylko z konieczności pójścia do pracy. Weekendy były na odsypianie. Teraz odsypiania nie ma. Zerwę noc, to wiem, że nigdy już jej nie odeśpię.

4. PORZĄDEK

przy małych dzieciach porządek to konieczność. Bo zje, co nie trzeba, poliże baterię, która z pilota wyleciała, okruchy z podłogi pozbiera. Raz źle odłożony przedmiot, może już na zawsze zaginąć. Na brzegu wanny nigdy nie zostawiam płynów, balsamów, bo kilka razy zostałam już z niczym. Słodycze na najwyższą półkę przy moich dziewczynkach myszkuję. Zjedzą od razu, wszystko i zażądają – jeszcze !

5. ORIENTACJA W TERENIE

chcąc nie chcąc musimy być wzrokowcami. Gotując zupę, niby na niej się skupiamy, ale oko rodzica jest przy dziecku. Bo połknie coś, co nie powinno, bo się przewróci, bo wejdzie na schody, bo wyciągnie wszystko z szafy i składać pół dnia będzie trzeba. Dodatkowo zawsze musimy wiedzieć, że taki mały ledwo chodzący bobas, na przekór wszystkiemu zawsze gdzieś pobiegnie, przewróci się wstanie i dalej pomknie ku nieznanym sobie terenom. Kiedy idziemy w odwiedziny do znajomych lub rodziny, omiatamy wzrokiem wszystko, co wokół, co jest w zasięgu ich małych rączek, co mogą zniszczyć, przewrócić, poniszczyć. Przykład? Moje dzieci wpadają do salonu mojej siostrówki – nogą przesuwam wysoki stojak z winami, biegnę do ławy, gdzie kompozycja ze świec i miliona małych kamyczków, przesuwam stołki przy barze bo guz murowany, obserwuje czy komuś noga nie pojedzie na śliskich kafelkach przy kominku, a najlepiej aby się do niego w ogóle nie zbliżali, i ten sprzęt tv, co ich tak kusi i nęci…

6. WYMÓWKA TOWARZYSKA

to niewątpliwy atut posiadania dziecka. Jeśli akurat nam nie po drodze wyjście do kina, do teatru, tudzież na shoping z przyjaciółką, zawsze użyjemy fortelu  – mój syn jest przeziębiony, chory, na pogotowie z nim muszę. Któż nie uwierzy? Wiadomo, przypadki chodzą po ludziach, a zwłaszcza po dzieciach tych młodszych.

7. CZYTANIE NIECIEKAWYCH KSIĄŻEK

kiedyś miałam zasadę  jeśli zaczęłam, muszę skończyć. Tak przetrawiłam Rozważną i romantyczną J. Austin. Teraz odkładam i po inną lekturę sięgam. Bo jeśli stracę, nadmiar mojego cennego czasu na coś mało ciekawego, już nie nadrobię. Bo mam go za mało dla siebie.

8. OGLĄDANIE TELEWIZJI

przed tym medium z rzadka zasiadam. Aczkolwiek lubię dobry film lub program. Jednak z uwagi na milion innych obowiązków, zazwyczaj już nie wystarcza mi doby. Traktuje telewizje w formie „zjadacza czasu”. Niestety lub stety, ta forma rozrywki jest przeze mnie wykorzystywana inaczej – jako namiastka ciszy w domu, gdyż dzieci oglądają bajkę są względnie cicho, jako rozładowanie moich matczynych emocji – w momencie kiedy myślę że wybuchnę, włączam towarzystwu bajkę, jako chwila dla mnie – oni patrzą na swoje programy, ja mam chwile dla siebie – odkurzam, gotuję, piorę, piszę…..

9. PUNKT DLA TATUSIÓW – OCHY I ACHY

ach jakie ma pan ładne dziecko! ten pan stoi w kolejce z dziećmi, proszę go przepuścić! ta śliczna dziewczynka to pana córka? ojej to pana dzieci? jak pan sobie doskonale radzi! – w przypadku matki ochy i achy raczej nie występują.