Poznałam Ją jesienią 2011 roku. Dogoterapia to jej domena, rehabilitantka. Skromna, szczupła, w okularach, krótkie włosy, nie wysoka, nie niska, taka zupełnie przeciętna. Przy bliższym poznaniu okazuje się, że serce ze złota, taka serdeczna, taka sympatyczna, taka do rany przyłóż. Połączyły nas rozmowy, miliony słów wypowiedzianych.  A w tym wszystkim – mój bobas, z kręczem szyjnym. Dziś kompletnie nie zauważalnym, wyleczonym, wymasowanym, porozciąganym.

Monika – rehabilitantka, osoba nie przeciętna, szczególna.

Zgodziła się powiedziec kilka słów o swojej pracy, o rehabilitacji, jak od kuchni to wygląda, co ją denerwuje, co cieszy. Od 3 lat specjalistka od dogoterapii.

I tu podziękowanie dla Dudusia, bo to przecież on sprawił, że na ustach tak wielu dzieci tyle uśmiechów się pojawiło….

Rehabilitacja

Czy rehabilitacja musi się kojarzyć z czymś złym?

MONIKA:

Otóż nie. Rehabilitacja nie musi być czymś złym, kojarzyć się z bólem i cierpieniem. Pracuję z dziećmi i młodzieżą już jakieś 10 lat. Wiem dobrze, że moja praca nie jest łatwa, ale jak bardzo potrzebna?! Dzięki ciężkiej pracy, wielu godzinnym ćwiczeniom, poświęceniom i silnej woli małych pacjentów można wiele zdziałać. Boli mnie kiedy widzę jak telewizja przedstawia rehabilitację jako przechodzenie przez „ścieżkę tortur”, płaczące dzieci i przerażonych rodziców. A czy tak jest naprawdę i czy tak właśnie musi być?
Rehabilitacja może nie jest do końca przyjemna, ale zawsze można spróbować żeby było nam wszystkim łatwiej i milej. Przede wszystkim nie nastawiajmy się negatywnie już od samego rana kiedy mamy iść np. do ośrodka, nie mówmy zwłaszcza przy dziecku (i nie ważne w jakim jest stanie fizycznym czy psychicznym) co to będzie : „znowu będzie płakać”, „a po co my tam idziemy jak to nie ma sensu”, „ nie wolno ci płakać, bo… (i tu różne wersje)”, „to strata czasu”, „o Boże znowu te ćwiczenia!” itd. itp. do tego jeszcze odpowiednio głośno i z odpowiednim akcentem. Najczęściej już jesteśmy zdenerwowani, śpieszymy się , jakaś maleńka awanturka przed wyjściem, a dziecko już te wszystkie emocje odbiera i kumuluje w sobie. Do tego jeszcze korki na ulicach, „wredni” ludzie na ulicach i w autach, nie ma gdzie zaparkować. Wbiegamy z tym dzieckiem nie raz zdyszani, niemalże pod pachą i już od drzwi informujemy rehabilitantkę, że dzisiaj na pewno nic z tego nie będzie, bo jest od rana „nieznośne” i już „nie mam do niego(niej) siły”, i dobrze by było szybciej skończyć bo jeszcze mam tyle spraw do załatwienia…A nasz mały pacjent wspaniale wszystko koduje i wykorzystuje w odpowiednim momencie. Szczególnie, że już ma wypracowany system: ja płaczę, a mama daje mi wszystko żebym był cicho.
Drodzy rodzice: pamiętajcie o tym, że każde dziecko to świetny psycholog! Rozgryzają nas w mgnieniu oka. Nie zawsze kiedy dziecko płacze podczas rehabilitacji musi oznaczać, że go boli. Dziecko, które mówi świetnie sobie poradzi, bo powie o co mu chodzi lub zacznie coś wymyślać, żeby przestać ćwiczyć i nie robić tego czego w domu robić nie musi. A dziecko, które nie mówi? Jak pokaże, że to mu się nie podoba? Przecież każdy z nas dorosłych ma lepsze i gorsze dni, jak coś nie pasuje to nawet i pokłócić się można, gniewać się przez kilka dni. Takich przykładów można mnożyć, ale czy to świadczy o tym, że cierpimy, albo strasznie nas coś boli i będziemy mieć traumę do końca życia? Nie. W dorosłym życiu tak jest i to jest normalne. Bo kiedy płacze dziecko, to tylko dlatego, że cierpi straszne katusze! Za nim wydamy wyrok, wpadniemy w panikę i sami wmówimy dziecku jaka się tu krzywda dzieje, zastanówmy się , przeanalizujmy sytuację, pomyślmy co można zrobić żeby tak się nie działo, zmieńmy coś w swoim postępowaniu, podejściu, nastroju. Zawsze można coś zaradzić żeby było lepiej!
A może dla odmiany spróbować czegoś innego? Coraz bardziej popularne są terapie z udziałem zwierząt: psy, konie, koty, alpaki itd. Oczywiście nie może być to jedyna forma pracy z dzieckiem, ale wiele może pomóc. Przełamać pewne lęki, bariery, ograniczenia. Oczywiście pies nie jest terapeutą! Pies pomaga terapeucie( osobie wykwalifikowanej i takiej, która wie co robi i co chce osiągnąć). Dzieci, które nie chcą czytać to np. chętnie przeczytają coś pieskowi, a może coś dla niego napiszą, przeliterują, policzą. Trzeba pieska nakarmić, poczesać, dać mu wody, a może pomóc czy pokazać jak przejść przez jakiś „trudny” tor przeszkód, a może się z nim pobawić rzucając mu zabawkę itd. Często jest to formie zabawy, ale są to konkretne zaplanowane czynności, żeby „przechytrzyć” dziecko i wykonało to co chcemy osiągnąć nie myśląc, że są to „okrutne” ćwiczenia.


dogoterapia rodzaj rehabilitacji, dla dzieci

A czy dogoterapia rodzaj rehabilitacji , dla dzieci to tylko głaskanie?

MONIKA:
Dogoterapią wspomagam swoje działania od jakiś 3 lat. Lubię pracować z dziećmi i od dziecka lubię obcować ze zwierzakami. Zawsze były przy mnie, a kiedyś zakiełkowała w głowie myśl dlaczego nie połączyć ze sobą jednego i drugiego? Przecież można pomagać innym oraz połączyć pasję, hobby w jednym. Dlaczego nie? Dawać radość, a zarazem wspomagać proces rehabilitacji. I tak pojawił się on – Duduś pies rasy Golden Retriever. Jest wspaniałym psem, na którego widok wszyscy się uśmiechają jak tylko wchodzi do przedszkola, szkoły czy ośrodka. Dzieci go kochają, a śmiem twierdzić, że większość nauczycieli czy opiekunów też tylko się do tego nie przyznają 😉 . Jego cierpliwość, spokój, opanowanie potrafią działać cuda! Często kiedy ktoś widzi Dudusia w czasie zajęć to się pyta (szczególnie ci którzy go nie znają),  co Pani zrobiła temu psu?, Pani mu coś daje, że on tak leży? A raz nawet padło pytanie: czy ten pies żyje? 🙂
Duduś po prostu wie co ma robić. Kiedy przychodzimy do dzieci lub dziecka, które jest spokojne, nie mówi, nie rusza się, podchodzi „zaczepia”, dotyka noskiem lub kładzie się obok takiego dziecka i czeka cierpliwie na to co będzie dalej, czego od niego będą oczekiwać. Natomiast kiedy są to dzieci pobudzone, czasem zdarzy się, że krzykną (np. dzieci z autyzmem), wtedy kładzie się spokojnie i swoją postawą i cierpliwością próbuje zadziałać i wyciszyć. Oczywiście, że to nie jest tak, że Duduś wszystko robi , a ja się tylko przyglądam. To musi być współpraca między psem i przewodnikiem. Często zdarzają się sytuacje zabawne, kiedy dziecko coś powie do psa albo kiedy pies coś zrobi , a dziecko tak się roześmieje szczerze, że aż za serce łapie. Są też momenty wzruszające kiedy po tygodniach, miesiącach, a nawet i latach ( bo mam i takie dzieci z którymi pracuję ok. 3 lat) następuje przełom. Szczególnie w pracy z dziećmi z autyzmem, np. dziecko wreszcie popatrzy na tego psa i samodzielnie go nakarmi, albo dotknie, a czasem nawet się uśmiechnie i roześmieje się kiedy pies podbiegnie do rzuconej mu zabawki czy powachluje twarz ogonem. Są małe gesty, krótkie chwile, które zbierają się w całość. Może nie są to spektakularne efekty, ale ten który chce to je zauważy i doceni. Czasem mniej znaczy więcej!
Są osoby, które uważają, że udział zwierząt w terapii to zakrawa o „czarną magię”, że to nic nie daje, bo przecież dziecko ma w domu psa i pogłaskać zawsze może albo ,że jeżeli pies nie robi sztuczek tak jak w cyrku, to jest jakieś podejrzane.
Moi drodzy dogoterapia to nie tylko głaskanie, to nie sztuczki cyrkowe! To zamierzone działania wykwalifikowanego terapeuty, który wie co ma robić i po co przyszedł z psem. Dogoterapia to nie spotkanie z osobą, która ma psa „dobrego dla dzieci, który jeszcze nikogo nie ugryzł”. Zanim pies zostanie dopuszczony do pracy musi przejść testy predyspozycji, szkolenie, egzamin. To nie jest takie proste choć dla osób będących obserwatorami tak może wyglądać. W działaniach terapeuty pracującego z psem czy innym zwierzęciem jest „drugie dno”- to naprawdę działające  ! A może jednak niektórzy mają rację : TO JEST MAGIA!
Pies to nie narzędzie czy zabawka! To żywe stworzenie, które czuje, ma swoje uczucia, może być zmęczony, zestresowany czy chory. To członek rodziny, który kocha bezinteresownie i którego nie da się nie kochać!

Pies nie ocenia, nie ośmiesza-przyjmuje nas takimi jakimi jesteśmy
Pies nie oczekuje- pies daje
Pies nie stawia warunków
Pies kocha bezwarunkowo

,,Towarzyszą nam zawsze i wszędzie, pomagając w codziennym trudzie, dając nam czystą radość, bez nich człowiek czułby się źle na tym świecie, bo ileż radości daje tak piękna i rozumna istota jak pies”. /Ks. Jan Twardowski/

Dziękuje – Monika 🙂 za kilka słów na temat  –  dogoterapia rodzaj rehabilitacji , dla dzieci