Jak karać dziecko? To notoryczny problem większości rodziców. Jak postąpić, aby zadziałało? Lać i patrzeć, czy równo puchnie? A może strzelić pouczający wykład 3-latkowi, wykładając argumenty jak kawa na ławę? Jak karać, aby to przyniosło skutek? 

jak karać dziecko co robić aby słuchało

Kara karze nie równa. Sięgnijcie do zakamarków pamięci i przeanalizujcie co na Was działało w dzieciństwie? Ja miałam karę – nie wyjdziesz z pokoju dopóki nie posprzątasz. Więc sobie tkwiłam we własnym bajzlu. I wiecie co, mało mnie to obchodziło! Ok, są dzieci, które wezmą się do pracy, jednak ja byłam dość krnąbrnym dziecięciem. I niestety moje dzieci tą cechę (jak na złość) odziedziczyły po mnie (mam za swoje!). Więc w kwestii sprzątania stosuje inne techniki.

Obawiam się, że większość moich dzieci (analogicznie rzecz biorąc, mam ich trójkę, więc 2 z 3 na pewno!) przejawia duże podobieństwa charakteru do swojej matki na różnych płaszczyznach. Niby wiem, jak sobie radzić, jednak często i ja załamuję ręce. Co więcej, bardzo trudno poradzić sobie z dzieckiem bardzo upartym, skoro rodzic jest taki sam. Jednak z racji miłości, jaką żywi do swojego spadkobiercy, często ustępuje jako pierwszy. Więc ja się pytam gdzie dyscyplina?! Jestem absolutnym przeciwnikiem kar cielesnych. Stawianie do kąta, karne jeżyki itp do mnie nie przemawiają. Postawiłam niegdyś syna do kata, stał za juką. Nie zwracałam niby na niego uwagi, zerkałam kątem oka i nie dostrzegłam, że najbardziej ucierpiał w tej sytuacji ..kwiatek! No cóż, trudno się dziwić. Borys miał ze 3 latka, bardzo mu się w tym kącie nudziło…

Karanie dziecka w latach 80-tych

Druga kara, która miewałam dosyć często był to zakaz opuszczania naszego ogrodu (bo z domu zawsze mogłam wyjść na świeże powietrze, pewnie z uwagi na fakt, że rodzice by ze mną zwariowali w 4 kątach, mimo, że tych kątów mieliśmy sporo). Jednak równolegle do mojej kary (cholerka, chyba się zmawiali!), identyczną – dostawał mój ulubiony kolega z dzieciństwa- Marcinek. Szkopuł w tym, że nasze łąki do siebie przylegały. Więc bawiliśmy się w najlepsze na linii łączącej. Słuchaliśmy rodziców? No pewnie! Nikt nie przekraczał ustalonej granicy. Odpukać, w latach 80-tych nie było na topie odgradzanie się wielkim murem sąsiad od sąsiada.

A Wy jakie miewaliście kary, co na Was zadziałało? Pamiętam, że mój zdruzgotany tato, nie móc wyegzekwować porządku – wieszał mi rajtuzki na lampie. Pamiętam po dziś dzień, jak dyndały pod sufitem. Odrobinę mi się to nie podobało, bo w końcu to nie mieściło się w mojej artystycznej koncepcji nieładu. Ale cóż… tak wysoko nie sięgałam nawet na stołku. Czekałam na moment, kiedy mama ściągnie mi w końcu tą osobliwą ozdobę. Jednak była jedna kara, która na mnie działała jak grom z jasnego nieba! Kara w postaci nie czytania książki przez mamę lub tatę – dla mnie nie do przyjęcia. Dzień bez Kubusia Puchatka lub wróbelka Elemelka był dniem straconym.

W rodzeństwie siła – rodzicu postaraj się wymyślić coś nowego, co zadziała!

Na szczęście moich rodziców, my byłyśmy z siostra tylko dwie, a między nami spora różnica wieku. Dzięki temu, musiałyśmy radzić sobie w pojedynkę. Moja trójka ma się znacznie lepiej. Są jak jedność – jak wspólna siła – jak muszkieterowie – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! (Oczywiście nie w przypadku, kiedy biją się o zapomniany klocek). Traktuję dzieci identycznie, nikogo nie wyróżniając, jednak zwracając uwagę na stan rozwoju emocjonalnego i ulubione czynności.

Jak karać dziecko 3-letnie, a jak 8latka?!

Jest duża różnica pomiędzy stopniem niegrzeczności u szkraba 2-3 letniego, a buntującego się np. 8-latka. Inny stopień również wtajemniczenia „wielo-rodzica’, bo  z każdym kolejnym dzieckiem, przechodzimy na wyższy level rodzicielstwa ( wpis – 10 różnic pomiędzy wychowywaniem pierwszego i drugiego dziecka). 2-3 latek często złości się bez powodu. Po prostu jest mu źle i zazwyczaj w ten sposób, chce na nas zwrócić swoja uwagę. Za to nie powinniśmy go karać. Bo w tym przypadku zwykle po naszej stronie leży wina. Dziecko jest: głodne, znudzone, zmęczone. Te 3 cechy u malucha decydują o jego nieposłuszeństwie. ( wpis – jak poradzić sobie z buntującym dzieckiem).

Kiedyś już spisałam 5 sposobów, jak sobie poradzić, kiedy dziecko nas nie słucha:

  • nie rzucaj słów na wiatr
  • mów krótko i na temat
  • bądź konsekwentna
  • zachęcaj
  • nie chce się uczyć? nie dziw się!

rozwinięcie tego tematu, znajdziecie we wpisie – Dziecko Cie nie słucha?

Jak karać dziecko ?!

Przechodząc do meritum problemu, który zapewne dręczy każdego z nas, przypadkiem wpadłam na 1 sposób, który zadziałał na całą moją trójkę. Jak karać dziecko za przewinienie do którego się dopuściło?  Zagraj na jego emocjach w sposób pasywny. NIE ZWRACAJ NA NIEGO UWAGI, przy czym poinformuj go najpierw o tym – wytłumacz w 1 zdaniu, że teraz tak i siak będziesz postępować, w „nagrodę” za jego zachowanie. I jeśli za momencik nie poprawi swojego zachowania nie bedziecie rozmawiać. Oczywiście zrobimy jako rodzic wszystko, co nalezy dla dziecka, ale udajemy wobec Niego WIELKI FOCH – tak, żeby widziało. Oczywiście daję do zrozumienia słowami dziecka (w zależności do którego mówię, inaczej do 3-latki, inaczej 5-latki, jeszcze w bardziej odmienny sposób do syna). Matko bądź jak mur, bądź milcząca jak pomnik 😉 Przy czym zazwyczaj u nas wystarczy rozmowa i nie stosujemy obrażania na xx minut. Max. u nas ta chwila milczenia trwa 2 minutki, po czym dziecko samo dostrzega, że źle zrobiło i zaraz następuje buziak i małe przepraszam. I znowu pławimy się w swojej miłości.

Uwierzcie mi, ten sposób karania działa na każdego! Nawet na męża. Nikt nie lubi być bagatelizowany.

Kolejnym pomysłem to brak przytulenia na dobranoc (jednak ja różnie do tego pochodzę, bo nie cierpię nie przytulać, nie ukołysać, nie przykryć kołderką – kłóci się to z moją wewnętrzną potrzebą i nie wiem, kto wtedy cierpi bardziej – ja czy dziecko). Dlatego być może u Was to zadziała, ja mam jednak opory. Próbowałam i było mi z tym zbyt ciężko. Jednak znalazłam inny sposób. Nie poświęcam im obiecanego czasu. Np. ustalamy, że będziemy robić to czy tamto – np. wspólnie czytać bajeczki na dobranoc. Jednak w wyniku „czegoś tam” – odmawiam. Tłumaczę im, że postąpiły w sposób nie taki, jak powinny, w skutek czego, nie będziemy czytać.

Niezawodnym sposobem, kiedy dziecko jest już w wieku starszym i ma sprecyzowane hobby, ulubiony sposób spędzania wolnego czasu itp jest kara – pozbawienia go „produktu” lub zakaz jego wykonywania. Np – zakaz wyjścia do koleżanki, brak kupna biletu do kina, schowanie telefonu, brak kieszonkowego… itp Rezygnacja z czegoś, co w danym momencie dziecku wydaje się najważniejsze i najbardziej potrzebne – jest najlepszym wyjściem z sytuacji.

Np – mój syn namiętnie gra w minecraft – kiedy po raz 3, 4, 5 muszę mu przypomnieć, że jest już późno, albo ślęczy nad tabletem zbyt długo, a pomimo moich próśb i pohukiwania, nie słucha – kara pozbawienia gry w dniu następnym i kolejnym jest wyjściem idealnym. (aczkolwiek mój syn nie gra codziennie, więc kara np. na 2-4 dni – jest najbardziej adekwatna). (Największym upokorzeniem w takim przypadku jest… dać młodszym siostrom telefon… oj daje to do myślenia!)

Tak więc podsumowując, ja mam 3 sposoby, jak karać dziecko aby je zdyscyplinować, doprowadzić do lekkiego pionu i aby moje serce matki też na tym nie straciło 🙂

  1. brak reakcji
  2. odmówić: wyjścia, wspólnej zabawy, czytania itp
  3. zakaz telefonu, oglądania ulubionej bajki, grania na komputerze itp

U niektórych dzieci zadziała również odmowa smacznego posiłku. Ja tego nie stosuję, moje dzieci byłyby nawet szczęśliwe. Nie należą do wielkich smakoszy 🙂 Ale już np. zakaz słodyczy? O tak! To dobry pomysł. Odpukać w niemalowane, ja stosuje jakąkolwiek kare bardzo rzadko bo… po prostu nie muszę. Zauważyłam, że im ja jestem spokojniejsza, tym grzeczniejsze są moje dzieci. Napisałam te kilka słów rozkminy, bo jestem ciekawa jak to u Was wygląda, jak sobie radzicie.

Przyznajcie się, co stosujecie, co działa na Wasze dziecko, jak je dyscyplinujecie. Jako rodzic możemy być przyjacielem, wychowywać bez zakazów, dyscypliny, tylko co wtedy zyskamy?

Spójrzmy na 1/3 aktualnej młodzieży, która nie szanuje nauczyciela w szkole, pluje jadem i liczy się dla niej wyłącznie telefon. U niektórych dzieci wystarczy groźny wzrok rodzica, 2 zdaniowa rozmowa i chwała im za to! Ja osobiście rozpieszczam moje dzieci, ale tez ustalam granice. Mogą mi wskoczyć na głowę,ale w momencie, kiedy się bawimy, a nie kiedy idę z kubkiem gorącej kawy do stołu. Jak karać dziecko, aby „poszło mu w pięty”, ale tym samym nie krzywdzić jego poczucia wartości.