W mediach powstała w ostatnich latach prawdziwa nagonka aby karmic dziecko piersią.  Jest zakaz reklamy mleka modyfikowanego nr 1 – czyli od narodzin do ukończenia 6 miesiąca życia dziecka, nie ma w sklepach nawet promocji na tego typu mleko. Już nasze prababki i praaa praa.. wiedziały, że karmienie naturalne jest najlepsze, najzdrowsze dla dziecka. Co prawda wtedy oczywiście mleko typu modyfikowane nie istniało ale było mleko w proszku lub mleko od zdrowych krów jakże inne od tego co teraz mamy na półkach w sklepie. Nadmienię że ja zostałam na mleku krowim wychowana i po dziś dzień nie mam żadnych problemów ze zdrowiem.

Mleko mamy

posiada ponad 200 cennych składników w tym probiotyki. Ale nie dajmy się zwariowac, przecież najważniejsze aby również i mama była spokojna i z miłością podchodziła do swojego maleństwa. Owszem ja również jestem  ZA !   karmieniem naturalnym ale i u mnie bywało z tym różnie. Zanim urodziłam pierwsze dziecko, wydawało mi się, że nie ma nic prostszego, a tu co ? Ups ! Suprice ! Maluch nie miał ochoty ciągnąc, przeszłam jednodniowe załamanie w trzecim dniu po porodzie, nagonkę położnych i skrzywione miny pielęgniarek na dziale noworodków, że wożę dziecko na karmienie zamiast sama o to zadbac. UFFF nie było przyjemnie. Ze szpitala dzwoniłam do męża – „lec do apteki po laktator, może mi pomoże”. Pan laktator nie pomógł.   Przełamałam się z pomocą położnej środowiskowej dopiero po powrocie do domu. Po godzinie zmagań moich i położnej [ dziękuję Pani Bernadko ! ] Borysek zaczął ciągnąc pokarm, i co ważne – miałam siarę czyli to co najważniejsze. Jednak zawsze pił mleczko przez nakładkę, nigdy naturalnie i musiałam go dokarmiac 2-3 razy dziennie. Przy córeczce sprawa była już banalna, poczytałam wcześniej co powoduje nawał pokarmu po porodzie, i już kilka godzin „po” moja kruszynka napiła się mleczka. Jej nie trzeba było namawiac, od pierwszych dni ciągneła doskonale, a ja oczywiście ze świeczkami w oczach dzielnie ją karmiłam i trwa to po dzis dzień, pomimo że Nela skończyła pół roczku i wprowadzamy już stałe pokarmy i mleko modyfikowane 2 x na dobę. Więc widzę po własnym doświadczeniu , że nie wszystko zależy od nas. Mój synek był niejadkiem i tak mu zostało do dziś.
Więc dziewczyny nie dajmy się ! Niech każda z nas postępuje to co jej serce nakazuje. Nie musimy karmic naturalnie jeśli są ku temu powody. Nie zwracajmy uwagi na otoczenie, które krzywo patrzy jak podajesz butelke z mlekiem modyfikowanym kilkutygodniowemu maleństwu. A tak na marginesie, czy otoczenie zadbało abyśmy miały gdzie karmic ? Jedynie duże galerie handlowe dbają o swoje klientki i tworzą pokoiki dla matek karmiących. W moim 10 tys.mieście nie ma wydzielonych więcej miejsc, czy restauracji z kącikiem dla matki z dzieckiem. Inaczej sprawy wyglądają w stolicy i w dużych aglomeracjach, ale przecież nie możemy tam wszyscy mieszkac, a zamykac się w 4 ścianach tylko dlatego że karmimy naturalnie tez nie chcemy 🙂

A jak wyglądało Twoje doświadczenie z karmieniem maleństwa ? Zapraszam do dyskusji.

 

 

Zdjęcie0089

 

Zdjęcie0086

 

Zdjęcie0087

rok 2011 z Boryskiem