Jaka jest Meghan Markle? Jeśli ją kochamy musimy nienawidzić Kate? A czy jeśli jesteśmy po stronie przyszłej królowej, musimy warczeć na Meghan? Gdzie tkwi źdźbło prawdy w niesnaskach na dworze królewskim? Dlaczego social media i prasa wylewają pomyje i mieszają z błotem piękną, nieszczęśliwą kobietę?

jaka jest Meghan MarkleMinęło kilka dni od wywiadu Harry’ego i Meghan z Oprah Winfrey, a prasa nie milknie. Co rusz nowe wypowiedzi dziennikarzy, psychologów tudzież znajomych i przyjaciół. Jak podaje TVN24 wywiad obejrzało 1,33 miliona widzów. Natomiast w szczytowym momencie relacje pooglądało 12,4 miliona Brytyjczyków, czyli o 900 tysięcy więcej niż ślub w 2018 roku.  Naród Brytyjski skłania się w stronę rodziny królewskiej o wiele bardziej, niż „poszkodowanego” małżeństwa. Tylko kto w tej sytuacji tak naprawdę najwięcej stracił?

Szał nie ma końca. Co rusz pojawiają się nowe spekulacje, doniesienia i podsumowujące wywiad artykuły w prasie i telewizji. Wylała się również fala hejtu. Społeczeństwo podzieliło się na tych co: kochają Meghan, współczują z przekąsem oraz na tych którzy nienawidzą z całego serca i z chęcią widzieliby ją w rynsztoku.

Osobiście mam bardzo mieszane uczucia. Prawdą jest, że dworska etykieta do łatwych nie należy. Kto oglądał choć kilka odcinków The Crown (serial wpisałam jako jeden z najlepszych seriali w 2020 roku – czyt. wpis) ten wie, o czym mówię. Monarchia dyktuje wiele zasad, do których należy się dostosować i wiele spraw przemilczeć i zamieść pod dywan. Jednak żyją w przepychu i stać ich na wiele, o czym zwykły śmiertelnik nawet nie śnił. Dlaczego więc wnuk królowej zdecydował się na tak radykalny krok? I dlaczego w wywiadzie pierwsze skrzypce zagrała Meghan Markle?

O ile uwierzyłam w każde słowo Harrego, o tyle do Meghan mam mieszane uczucia. Jednak nie jestem ani za, ani przeciw. Według mnie po pierwsze Meghan zasługuje na szacunek. Nie rozumiem, jak można oskarżać ją o wszystko co najgorsze. Być może nie było jej łatwo na dworze. Być może gdzieś jest ukryte źdźbło prawdy o rasiźmie, choć jej mąż po wywiadzie zaprzeczył, że jakoby Filip czy sama królowa kiedykolwiek o tym z nim rozmawiali.

Co więcej, uważam, że amerykance i celebrytce bardzo trudno było przyjąć pewne konwenanse i obostrzenia płynące z racji zamążpójścia za wnuka Elżbiety II. Być może zdała sobie sprawę po kilku latach, że nie podoła zadaniu. I właściwie trudno jej się dziwić. Nie wyobrażam sobie jak trudne postawiono jej zadanie. Co rusz porównywano ją również w mediach  do Kate, która słynie z nieposzlakowanej opinii.

Jaka jest Meghan Markle?

Z drugiej strony nie rozumiem po co Meghan tak druzgocąco opowiadała o swoim życiu, dlaczego tyle razy podkreślała, że KLAROWNIE widziała swoje samobójstwo. Być może jest to pokłosie amerykańskiej przesady stosowanych w wypowiedziach, którymi kierują się holywoodzcy aktorzy, aby ściągnąć na siebie uwagę. Owszem, wierzę, że mogła mieć depresję i jej współczuję, jednak nie spodobało mi się akcentowanie i wyrażanie w ten sposób swoich myśli i pragnień.

Zastanawia mnie fakt, że skoro Harry i Meghan zdecydowali się na tak radykalny krok, jakim była przeprowadzka do odległego od Wielkiej Brytanii kraju, dlaczego skierowali swoje kroki do naczelnej plotkary amerykańskiego dreamu. Z jakiego powodu padło tak wiele gorzkich słów. Meghan od dawna jest ulubionym tematem dla  mediów i prasy, więc po co to wszystko?!

Harry i Meghan wielokrotnie powtarzali, że szanują i kochają babcię. Więc jeśli ja kocham, nie wylewam pomyj na Jej świat, nie stawiam jej w tak trudnej i konfliktowej sytuacji. Nie muszę przyjaźnić się i spijać miodek z dziobka bratowej, ale jej nie oskarżam i nie żywię żalu, skoro decyduje się na wyprowadzkę i niemal odcięcie od wszystkich spraw z tym związanych.

Nie mogę uwierzyć, że na Dworze Królewskim nie ma sztabu psychologów. Mam wrażenie, że wywiad był szyty bardzo grubymi nićmi. Meghan przedstawiona została jako delikatna kobieta hodująca uratowane kurki, ale z drugiej strony widzimy przemyślane i zaplanowane słowa niosące znamiona zemsty i wyrachowania.

Mam nieodparte wrażenie, że Harry chciał wiele spraw przemilczeń i zachować dla siebie, w przeciwieństwie do swojej pięknej małżonki. To ona jest sprawczynią całego szumu medialnego i braku ukłonu w stronę rodziny męża. Ze strony dziennikarzy, którzy ściśle i na co dzień współpracują z rodziną królewską padły słowa, że Meghan być może nie celowo naginała fakty, a być może źle zostały zinterpretowane jej wypowiedzi.

Nie mniej jednak dla mnie cała afera jest bardzo niesmaczna. Zbyt dużo słów, zbyt wiele kontrowersyjnych zdań i  cała spirala nakręcana przez media. Meghan jest tylko jedną osobą, kobietą, matką uwikłaną w różne problemy, których my, szaraki nigdy nie będziemy w stanie zrozumieć. Współczuję jej bo rozumiem, jaki ciężar spoczywał na jej barkach i wierzę w wiele wylanych łez. Każdy z nas jest jakiś. Jedni maja twarde tyłki, inni wręcz przeciwnie.

Być może Meghan potrzebowała medialnego oczyszczenia. Jednak padło kilka słów za dużo i to przyciągnęło zbyt wielu zuchwałych dziennikarzy i rozpoczęła się nagonka. Ja postrzegam Ją jako kobieta, którą dyktują emocje i w pełni to rozumiem bo i we mnie buzuje często zbyt dużo uczuć. Ja mogę sobie na nie jednak pozwolić. Czara goryczy się wylała, jednak czy my od razu musimy dzielić się na tych co kochają i nienawidzą?

Ludzie nie dzielą się na czystych i brudnych, jesteśmy wszyscy mieszaniną różnych emocji i taka też jest Meghan.  Tak jak ja odbieram w różny sposób jej zachowanie –  i współczuję i część mnie zdumiewa i powoduje niesmak. Czy mimo wszystko mamy prawo do oceny  uczuć i zbagatelizować jej rozpacz? Depresja to bardzo ciężka choroba. Każdy z nas miewa cięższe dni, kiedy trudno wstać z łóżka. Nie uwierzę, że takowych nigdy nie macie. Depresja dotyczyć może każdego, a zwłaszcza osoby, które non stop są pod obserwacją i tak wiele się od nich wymaga.

Nie możemy być obojętni na jakiekolwiek wołanie o pomoc i wyrzec się empatii do danej osoby tylko przez wzgląd, że jest: piękna i bogata. Każdy z nas ma swoje zdanie i może wygłosić słowa oskarżenia, współczucia czy pogardy. Widzimy ile hejtu ślą matki na matki na forach internetowych. Jednak postukajmy się mocno po czole i pomyślmy, czy my tego chcemy naprawdę? A jeśli rola się odwróci i to my znajdziemy się na świeczniku? Jeśli my będziemy zdruzgotane i gnębione i będziemy szukać ratunku? Co chcemy osiągnąć hejtując innych? I kwestia ostatnia dla mnie w tym wszystkim pominięta – WYROZUMIAŁOŚĆ.

P.S tak gwoli dopowiedzenia – wszyscy zarzucają Królowej Elżbiecie II, że jest nijaka. Meghan wzbudza z kolei wiele emocji. To też źle? Trudno prasie dogodzić 🙂