Nie jestem matką nowoczesną, idealną, nie zamierzam wychowywac moich dzieci bezstresowo, co jest teraz tak popularne. / choc mąż by teraz dopowiedział – i tak za dużo im folgujesz… / Hm..

wychowanie dziecka

tak wiele można by tu napisac, dywagować do późnego wieczora… Uważam, że mnie rodzice wychowali bardzo dobrze. W dobie lat 80tych nie przelewało się, ale miałam zapewniony dach nad głową, miałam słodycze / jedzenie nie było dla mnie istotne /i  raz w roku wyjeżdżaliśmy nad polskie morze.  Czego chciec więcej ? Ach, zapomniałam , że w 4 klasie szkoły podstawowej dostałam wymarzona z pewexu lalke barbie, a w 5 klasie dżinsy ! Prawdziwe dżinsy z wywijana zieloną nogawka od spodu. Ale to był rarytas i szpan ! Byłam chłopczycą, wakacje spędzałam na trzepaku, na drzewach, zadrapania, siniaki to był chleb powszedni. Kilka razy dostałam klapsa i … karę. Co teraz wspominamy ze śmiechem. Kary były nagminne 🙂 ale czy to coś złego ? Czy coś mi przez to ubyło ? 🙂 Wypróbowałam stosowac kare na moim 3 latku – ale spodobało mu się siedzenie w kącie za juką , więc przestałam to stosowac. Chyba za mały jeszcze albo raczej uparciuch po rodzicach 🙂 Jestem tolerancyjna, ale tolerancja ma swoje granice. Chcę wychowywac moje dzieci zgodnie z własnym sumieniem, mądrze, aby poznały smak dzieciństwa ale znały znaczenie słów: odpowiedzialnośc, empatia / o tym możecie TU przeczytac /, obojętnośc, szanowały pieniądz i pracę innych ludzi.
… pewien temat chodzi mi po głowie od niedzieli, nie chciałam go poruszac, ale nie mogę, nie potrafię obok niektórych tematów przejsc obojętnie. W weekend media nagłośniły śmierc 2latka, małego Marcelka, skatowanego przez konkubenta matki.
Łamie mi się głos jak o tym mówię… Bo jak to możliwe aby dojrzały mężczyzna bił maleńkie dziecko. Dojrzały mężczyzna ? Co ja mówię ! Gówniarz 19letni ! Idiota, dureń, dno totalne. Mocnych słów używam pod jego adresem, ale nie mogę przemilczec. 2 letnie dziecko – nierozumiejące reguł tego świata, takie niewinne, nie potrafiące wyrządzic krzywdy, ledwo mówiące, dopiero poznające otoczenie… ufne…. A taki człek przyszedł do ich domu. I co zrobił ?! A ja się pytam – gdzie była jego matka. Dlaczego nie reagowała ! ???? Dlaczego nie obroniła swojego maluszka !????
A wiecie kto postępuje tak jak wspomniany konkubent ? LEW ! Jak to możliwe, skoro lew to postac bardzo pozytywna, występująca w wielu bajkach jako wzór do naśladowania. Taki potężny, piękny, władczy i sprawiedliwy. A czasem leniwy, naiwny, taki dobrotliwy tatuś. W realu jest zgoła inaczej. Owszem, jest niekwestionowanym symbolem przywódcy sprawiedliwego, ale też bezwzględnego. Krew zamarzła mi w żyłach po obejrzeniu materiału filmowego o zwyczajach lwów. Okazuje się, że jest okrutny, i pozbawiony litości. W stadzie występuję 1 główny samiec – samiec Alfa, który podporządkowuje sobie całą grupę. I tylko on w stadzie, pełni role prokreacyjną. Ciekawostką jest fakt, że w momencie jak zostanie samcem Alfa z dnia na dzien wyrasta mu ogromna, piękna grzywa, a inne samce mają w porównaniu do niego małe , skromne grzywki. Grzywy pośrednie posiadają tzw samotnicy, ale oni pełnią inne role. Samiec Alfa wbrew obiegowej opinii nie poluje, nie zdobywa pożywienia. Ta praca należy do samic, które są odpowiedzialne za zdobycz, za swoje potomstwo, aby miało pełne brzuchy. Gospodarz przybywa na gotowy posiłek. Najpierw to on się posila, a następnie reszta rodziny. Coś Wam to przypomina ? Brnąc dalej w temat, powiem co dla mnie było szokiem. Samiec Alfa co jest oczywiste, dąży do posiadania jak najliczniejszego potomstwa. A skoro zdobył swoje nowe stado, często są w nim już samice z młodymi od ojca poprzednika i nie dopuszczają do siebie nowego absztyfikanta. Jak reaguje Samiec Alfa ? w sposób bezlitosny, bez skrupułów. Zabija młode i nowo narodzone lwiątka, te które nie skończyły jeszcze półtora roku. Matki bronią swoje potomstwo, ale mało skutecznie. Instynktownie podporządkowują się Samcowi z grzywą.  Ale taki jest świat zwierząt. A ludzi ? Nawiązując do tematu śmierci Marcelka, człowiek to nie lew. Czy jednak na pewno ? Matka nawet byle jaka posiada instynkt macierzyński, szczerze w to wierzę, a może i naiwnie. Mam nadzieję, że zawsze broni swe dziecko. Tylko dlaczego tak mało skutecznie. Dlaczego wiąże się z Samcem, który czyha na zdobycz, i to w postaci jej zasiłku i to co ma w garach aż w końcu nastaje na małe , ufne dziecko…. Naprawdę tego nie jestem w stanie zrozumiec…. tak mi przykro… Ostatnimi czasy non stop w mediach jest mowa o biciu dzieci, niemowląt przez konkubentów matek. Prawdziwy ojciec z rzadka posuwa się do czegoś tak złego i okrutnego. Rodzice kochają swoje dzieci. A czy konkubent to inny człowiek ? Możliwe. Nie cierpię tego słowa. Kilka lat byłam w wolnym związku, ale nie pozwoliłam nazwac mojego faceta – konkubentem. Teraz jest ojcem moich/ naszych dzieci i kocha je nad życie. Czy nie tak byc powinno zawsze, bo przecież… wszystkie dzieci nasze są.