chciałam zawsze mieszkać nad morzem. Dla odgłosu morza szumiącego, i zapach lasu niepowtarzalnego. I dla borówek porą letnią. Pamiętam ich smak z dzieciństwa. Kiedy o świcie z mama zbierałyśmy. Po tym, jak przejechaliśmy 800 km aby ten szum usłyszeć, jodu trochę nawdychać, posmakować tych borówek i do słoja ich nazbierać. Myślałam wtedy, muszę się tu przeprowadzić na stałe. Taki raj, takie szczęście mają Ci którzy się tu osiedlili. Fakt, że dużo turystów, że czasem nie ma gdzie tego ręcznika rozścielić na plaży w sezonie. Ale co mi tam. Skoro jest tak pięknie. Te wydmy i ten piach pod palcami. I sztorm, który raz widziałam. I statek gdzieś na horyzoncie ledwie dostrzegalny. Mewa skrzecząca gdzieś nieopodal. I pamiętam schody. Wielkie chyba milion ich było dla mnie wtedy do pokonania. Moje wtedy jeszcze małe nogi szły, ja liczyłam, w połowie myląc się i plącząc. I taniec o zachodzie słońca. Drzewa wysokie, takie do nieba. Uwielbiałam się wspinać. Ktoś mi kiedyś powiedział, że deszcz przepowiadam siedząc tam na górze. Co prawda oczywiście nie było. Mała łódka na jeziorku, a w niej ja i tato. Dwa łabędzie, które jak mawiała mama miały budzik w gnieździe. My z siostrą zawsze się zastanawiałyśmy jak ten budzik może wyglądać, taki ptasi ? Czy może jak ten nasz, najzwyklejszy. Bo one zawsze przypływały o tej samej porze. Oj chciałam tam mieszkać. W małej miejscowości. Kopalino. Zapomniana wtedy wioska. Był w niej tylko jeden telewizor. I wszyscy tam się schodzili oglądać film. Ktoś podtrzymywał rękami antenę na dachu co by obraz był widoczny i trochę ostrzejszy. Krzesła z pobliskich domów naznoszone, A i tak ich nie starczało dla każdego. Las bezkresny… pół godziny jeśli nie zabłądziliśmy szliśmy nad to morze. I gofry. Najlepsze na świecie. Z bita śmietaną i tymi borówkami posypane. Mama mi je kupowała, siadałyśmy na piachu i wcinałam patrząc na linię, gdzie się niebo z wodą styka. Myślałam wtedy – przyjadę i zostanę. Na stałe.
I nic mi z tych myśli nie przyszło. Bo zostałam tu gdzie być powinnam. Na moim podkarpaciu. Gdzie lasy najsoczystszą mają barwę. Gdzie ryczy jeleń i szczeka sarna gdzieś w oddali. I lis czasem na drodze stanie. I drzewa takie różne. I pola, hektary łąk. Widok też nie byle jaki. Tu pagórek, tam górka, u stóp której nie widać co dalej. Czego się można spodziewać. I jesień, najpiękniejsza. Najbardziej kolorowa. Złota. Mnóstwo starych domostw można jeszcze spotkać. Które tyle uroku swego posiadają. Miasteczka ze starymi ryneczkami, często brukiem wyłożonymi. I te kamienice powojenne, często na szczęście odrestaurowywane. I ta rzeka. Jakby moja. Płytka, że mogę ją nie mocząc kolan na druga stronę bez problemu pokonać.
Dziś wiem, że chcę jednak tu być. Marzenia się o morzu nie spełniły. Jednak nie żałuję. Miejsce wybrałam zgodnie z własnym sumieniem. Tu gdzie moja rodzina. Bo bez niej bym nie mogła. Mimo, że kilka km nas dzieli, to nie jest zbyt duża odległość. Zawsze mogę wsiąść do auta i za godzinę już być z nimi, tymi najbliższymi. Nie muszę pokonywać 800 km, za kierownicą lub w pociągu długie godziny przesiadywać. Bo miejsce powinniśmy dobrać z rozwagą. Tak jak nam sumienie kieruje. Choć czasem mimo dużych odległości miejsce na życie swoje dobieramy z przekory. Ja nie wiem czy ten dom, który wybudowaliśmy domem na starość mym zostanie. Nie mam jeszcze tej pewności, że tym jedynym będzie. Ale podkarpacie jest to miejsce dla mnie, dla mojej rodziny. Tu się urodziłam i na zawsze zostanę. Choć nie mogę przysiąc. Bo życie różne niespodzianki i figle nam płata. Póki co, jest dobrze. Bo w końcu jest czas dla mnie aby przystanąć. Wyjść na spacer w jesienne popołudnie. Pozachwycać się tym co nam najlepszego natura na tacy podała. A jesień jest szczególna tego roku …

miejsce

podkarpacie las

miejsce

czapki dla dzieci

pupill

p1160460

pupill

podkarpacie

blog parentingowy wkawiarence.pl

gończy polski

blog lifestylowy wkawiarence.pl

p1160552

p1160582

szczęście

p1160584

p1160598

szczęście przemyślenia blog

mama i córka

p1160630

p1160652

p1160676

San Krasiczyn


czapki które mają na głowie wszystkie moje maluchy – z firmy Pupill pochodzą. Jeśli i Wam się podobają mini- konkurs ogłaszam z dniem 3 listopada 2016 r.  od godz 15:00 na moim FB. a zakończenie dnia 13 listopada 2016 r.  o północy nastąpi.

2 zwycięzców będzie, którzy wybiorą sobie dowolną czapkę ze strony sponsora nagrody – pupill


czapeczki @pupill wędrują:

  1. Wika Jakub Wika Jakub – do chłopczyka aby miał ciepłą pupillową czapę na lodowisko / active z błękitną lamówką /
  2. Bożena Siemińska – czapeczka dla króla Franciszka I / king z jenotem /