nicnierobienie

nicnierobienie

należę do osób, które jak mija lato, najchętniej utknęłyby pod kocem. Byle grubszym, byle większym. Chętnie z kubkiem gorącego kakao. Uwielbiam snuć się do południa w spodniach od piżamy. Mogę czasem sobie na to pozwolić w leniwy weekend. Potrzebuję tego, bardzo. Rozkoszne takie nicnierobienie. Bo nikt, prawie nikt ode mnie nic nie chce. Kiedy już śniadanie podane dzieciom, psiakom i kotu mogę na dłuższą chwilę oddać się w objęcia nicnierobienia. Każdy kto pędzi, kto uwija się co dnia potrzebuje takich chwil. Chwil kiedy nic się nie musi, kiedy nic nie trzeba… Nie dzwoni telefon, dom posprzątany już wcześniej, do pracy nie trzeba, zakupy zrobione… ech chwilo trwaj i trwaj jak najdłużej. Weekend to świętość, która dodaje skrzydeł. To czas dla mnie, dla nich. Wolna chwila, która mogłaby trwać..

Wrzucam zdjęcia z poprzedniego weekendu, spaceru w promieniach słońca, lekko zimowe.

Gwar dziecięcych rozmów, śmiechu, naszych wygłupów. Tak dobrze, tak dobrze …


 

nicnierobienie

 

rośliny zimą

 

dziecko na śniegu

 

nicnierobienie

 

czapki zimowe dla dziecka pupill

 

co robić zimą z dzieckiem

 

co robić zimą z dzieckiem

 

trawa pompasowa zimą

 


Nela: czapeczka – Pupill – cieplutka,dzianinowa czapeczka z pieskiem.
Ocieplona miękką włókniną, wykończona bawełnianą podszewką.
Aplikacje – handmade

Aktualnie  PUPILL –  sklep internetowy ogłosił obniżkę zimową – 20 %.

inne czapeczki, które wcześniej prezentowaliśmy – znajdziecie we wpisie :

Czy można nie kochać ?


 

11 thoughts on “nicnierobienie

  1. Ja bym chciała tak nicnierobić każdego dnia przynajmniej przez godzinę 🙂 Ale zamiast tego przeglądam neta, Fejsa, blogi itd. A mogłabym wtedy nic nie robić…. 🙂 Ale za to niedziela to jest właśnie czas na takie słodkie lenistwo, długie spanie i piżamowe party do południa 🙂

    1. uwierz mi, ja żyje w ogromnym pędzie, praca na pełny etat, dom, dzieci, blog 🙂 organizacja pełna. Ale zawsze staram się wyłuskać czas dla siebie, bo bez tego można by było zwariować.

  2. Uwielbiam takie chwile, ale doceniłam je dopiero, gdy wróciłam do pracy.
    Na moim macierzyńskim, który trwał dwa lata, zdecydowanie miałam dość siedzenia w domu i takiego nicnierobienia po dziurki w nosie. Zazwyczaj coś, co mamy codziennie lub co drugi dzień- ciężej nam docenić. Pozdrawiam i życzę zawsze tak wspaniałych weekendów 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *