nie mogę przestać się martwić

nie mogę przestać się martwić

przestać się martwić – jak? Kiedy wokół wszystko i wszyscy. Kiedy trzeba szybko i najlepiej. Kiedy trzeba zaspokoić potrzeby każdego. Dziecko ciągle o coś woła, mąż marudny, teściowa złorzeczy, rodziców trudno zadowolić, mimo, że już dawno wyleciałaś z rodzinnego gniazda.

trrrrrrrrrr przewijam taśmę. Od początku. Wstaję rano, lubię. Otwieram okno, wdycham zapach wiosennego wietrzyka. Patrzę na liście szarpane przez wiatr. Mgiełka jeszcze spowija pola. Pająk przędzie nici. Polny kwiat wysuwa łepek, jeszcze mokry od rosy. Zaczynam nowy dzień. Najmłodsza córcia woła o mleko. Nudzi jej się już to leżenie w łóżeczku. Parzę kawę. Uwielbiam jej smak tak rano. Może nawet uda mi się laptopa włączyć. Nie zawsze zdążę. Bo nie zawsze mam siłę posprzątać kuchnię wieczorem. Pakuje pośpiesznie wszystko do zmywarki. Zmywam blat. I po robocie. Kiedy Olencia nakarmiona, upijam łyk kawy, wypuszczam psinę do ogrodu. Przy okazji zrywam pąk traw, kwiatów czy co tam ręka złapie. Wstawię do wazonu. Ma być wiosna również w domu. Planuje śniadanie, obiad. Lubię te chwile kiedy jest jeszcze cisza. Nie narzekam, że ja pierwsza. Potem dzień się zacznie, harmider, syn do przedszkola.

inny scenariusz poranka; wściekła bo dziecię drze się od świtu. Cholera znowu głodne. Rzucam kilka tych na k i ch. Podaje mleko w złości. Pies znowu pies. Co znowu. Niech idzie gdzie chce. Otwieram drzwi na oścież, niech biegnie, nie wraca. Przydałoby się kawy. Parzę siekierę, bo przecież jestem zła, sfrustrowana, zmęczona, niewyspana. Ogólnie wściekła. Za chwile cała chołota wstanie. Będą chcieli, żądali. Żreć, ubrać, podetrzeć tyłek. Jak nienawidzę tego wszystkiego. Po co mi to było.

gdzieś kiedyś przeczytałam mądre zdanie – czujesz się jak ryba w wodzie. Owszem. Bo pływam w czystej wodzie. Wyrzucam brudne myśli. Nie potrzebuję takich. Nie potrzebuje wody złej jakości. Ważna jestem ja. Ja dla siebie. Ja pozytywna. Dzieci i mąż nie potrzebują matki z outletu. Drugiej jakości, która odstaje od tej, którą być powinna dnia każdego. Gorszej, zgorzkniałej, marudzącej. Kiedy ja uśmiechnięta oni tacy sami. Kiedy ja zadowolona oni tacy sami. Moje myśli to moja woda, która mnie otacza. Im one swobodniejsze tym woda przeźroczystsza. Tym ja poruszam się swobodniej.

nie mogę przestać się martwić

dawno już przestałam. Bo jakie ja mam zmartwienia ? żadne. Póki wszyscy zdrowi to zresztą wszystkiego podołam. Najlepszy wiek mam teraz. Jeśli teraz sił mi nie wystarczy, to kiedy ? Jak łupnie w krzyżu? Jak reumatyzm dopadnie? Jak biodro wyskoczy i stanie gdzieś obok ? Jak na głowie trzy włosy zostaną?

jeśli dobrze ziarno posieję, dobre plony zbiorę. Jak sobie dobrze łózko pościelę, pokój przewietrzę to i wyśpię się po królewsku. Kropla po kropli uzbierane do wiadra na pewno rezultat przyniesie.

mało kto miał w życiu wszystko na tacy podane. Taki celebryta to jeszcze ma gorzej. Wiecznie głodny, wiecznie u kosmetyczek, fryzjerów. Nuda. Nie żebym była zapuszczona, zaniedbana. Ale tak dzień w dzień jakby mi ktoś twarz smarowidłami nacierał chyba bym nie wytrzymała. Idealna od świtu do nocy. Elokwentna, uśmiechnięta, doskonała. Nie dla mnie.

lubię moje dresy, lubię pod kocem się przed światem schować. Zapomnieć się z książką. Oddalić myślami. Zaplanować coś co mi radość przyniesie. Spotkać się z kimś kto nie ocenia. Pogadać, po prostu. Bez wcześniejszego mycia okien i latania ze szmatą przez kilka godzin, bez przyczepiania rzęs i depilowania całego ciała.

jeśli coś robię, dbam o siebie i głównie dla siebie. Bo to daje kopa. I napędza. I powoduje, że i otoczenie ładniejsze. Jeśli ładny obiad zrobię i na talerzu przystroję , zamiast klopsa z kartoflami to i poczucie estetyki się zwiększa i najadam się przez samo patrzenie i wąchanie. Więc i mnie kalorii. Jem wolniej i zmysłami.

nie panikuję, jeśli coś źle wychodzi. Nie krzyczę już tak często i już chyba nawet nie jestem takim cholerykiem jak kiedyś. Że wszystko szybko, natychmiast. Ja również się uczę. Dnia każdego, nieustannie. Nawet jak teraz to pisze już myśl tkwi w głowie co mogę zrobić aby łatwiej było. Jak połączyć czynność tą z tamtą. Bo zapewniam, że nikt nie ma łatwo. Łatwym się tylko z pozoru i z daleka wydaje.

przestać się martwić należy teraz, zaraz, natychmiast. Bo dzięki temu potrafimy zadziałać. Zmierzyć się z losem. Otoczyć się wachlarzem dobrych myśli. I przestańmy taplać się w błocie myśli. Jeśli nie mamy wpływu na coś, to jakby nawet tym o ścianę to się kompletnie nie zmieni.

to nauka na lata. Nic od razu. Ale od czegoś zacząć należy. Czysta teoria, czy te kilka słów raczej nie pomoże.

i bądźmy dziećmi. choć przez chwilę dnia każdego.

… forever young I want to be

cieszmy się z bzdur i uśmiechajmy się do siebie. A kawkę tą pitą o świcie przegryzajmy czymś dobrym. Wąchajmy polne lub te sklepowe kwiaty. I otaczajmy się tylko tym co dobre, dla nas.


kilka obrazków, kadrów, przeze mnie zrobionych, miedzy obiadem, a kawką popołudniową. Podczas dnia wolnego z moja psiapiółką spędzonego. Które kiedy na myśl przywołuję ciepło ogarnia mnie całą.

 przestać się martwić

nie mogę przestać się martwić

przestać się martwić

nie mogę przestać się martwić

nie mogę przestać się martwić
nie mogę przestać się martwić

przestać się martwić

przestać się marwtić

przestać się martwić

przestać się martwić



przeczytaj również:

13 thoughts on “nie mogę przestać się martwić

  1. Super wpis 😊 Piękne zdjęcia 😊 Każdy z nas
    powinien choć teochę być dzieckiem i wyrzucić
    z siebie negatywne myśli 😊😊

  2. a ja to tak zazwyczaj z tego Twojego drugiego scenariusza, że się złoszcze. W sumie to nie wiem o co. świetny wpis. Chyba go
    sobie wydrukuję, żeby miec go pod ręką, jak będę w kiepskim humorze. pozdrawiam ze Szczecina

  3. Hehe zwariowala już całkiem ta kobieta 😉😉 ale
    dziękuję…. I jak zawsze pięknie i mądrze ❤

  4. Pamiętasz Asiu jak pytałaś mnie
    jak ja ogarniam?Myślę ze tak to juz
    z nami kobietami jest ze musimy
    ze chcemy,ze sie martwimy…u
    mnie czasem ten drugi
    scenariusz,bo niestety trzeba
    szybko,trzeba zdążyć,być wszędzie
    na czas…ale szczęśliwa mama to i
    dzieci szczęśliwe wiec pierwszy
    scenariusz nas tez dopada 🙂 zycie
    jest zbyt krótkie żeby wiecznie być
    złym,sfrustrowanym,czasem
    trzeba sie zatrzymać chociaż na
    chwile,nie być wpiętym w
    schematy a być po prostu
    szczęśliwym 🙂

  5. Niestety, martwienie się mamy chyba w DNA – nie ma co z tym walczyć, raczej przyjąć do wiadomości i szukać rzeczy, które
    odprężą i dadzą spokój – przytulenie, wartościowy wers, pyszna kawa, zieleń. Trzymajmy się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *