parentyfikacja – niedobre zjawisko w rodzinach

parentyfikacja – niedobre zjawisko w rodzinach

przeczytałam niedawno artykuł o dzielnej kilkunastoletniej dziewczynce. Analizowałam na różne sposoby. Moje podsumowanie jest jedno – może artykuł był o dzielnej dziewczynce, ale jakże biednej emocjonalnie. Z dużym ciężarem na psychice.

mała, drobna dziewczynka, niedawno przekroczyła granicę trzynastu lat. Opiekuje się własną chorą matką, bez ojca, bez pomocy skądkolwiek. Dlaczego – się pytam?  Matka jest targana przez emocje, które kotłują jej się w głowie, na razie nie ma siły z nimi walczyć. Dręczy ją depresja. Zapomniała o swojej roli jako opiekuna, głównej postaci w życiu dziecka. Pomieszała wartości. Depresja jest chorobą, jednak nie należy się poddawać. Ona się poddała.

parentyfikacja – samo zło

co odczuwa dziecko, które próbuje z całych sił otrzeć kapiącą łzę z policzka swojej ukochanej mamy. Nie rozumie. Nie potrafi pojąć swoim małym jestestwem co tamta przeżywa. Bo i jakże by mogła? Obarcza siebie samą całą winą za stan, jaki przechodzi mama. Może jest zbyt brzydka, zbyt mało mądra, zbyt mało się uczy, zbyt mało zdolna. I przez to jej rodzicielka cierpi? Nie bywają nigdzie razem, nie czytają bajek, nie śmieją się, nie tańczą. Jedyne dobro to łatwe życie finansowe z racji dobrobytu i braku konieczności martwienia się o stan majątkowy. Wszystkie potrzeby materiale są zapewnione. Ładny, wygodny dom. Markowe ubrania, średniej klasy samochód w garażu. Ale co dalej? Mama zapłakana każdego dnia, kieliszek czerwonego wina zawsze u podnóża łóżka. Często przewrócona butelka. Ale czy dziewczynka rozumie co się dzieje? Odbiera to w sposób odwrotny. Przenosi stan emocjonalny mamy na siebie. Jej wina i tylko jej. Nie rozumie stanu faktycznego.

mamę zostawił mężczyzna. Którego dziewczynka i tak średnio lubiła więc nie ma nad czym ubolewać. Taty nigdy nie miała. Jakieś paczki czasem kurier przynosi wypełnione smakołykami i zabawkami, którymi od dawna i tak się nie bawi. Upycha je w przepastnej szafie między setną parą sandałów. Mama z paczką chusteczek krąży od rana do nocy….

ugotowała mamie obiad, na tyle ile potrafi. Makaron z sosem pomidorowym ze słoika. Ta, ani nie tknęła, a tak się starała. Pobiegła do kwiaciarni, kupiła bukiet łososiowych róż. Efekt odwrotny od  tego jakiego się spodziewała – wyrzuć je natychmiast! Przecież lubi je, najbardziej! Mamo poczytamy? – daj mi spokój!

dni wakacji ciągną się długie, szare, nijakie. A zawsze było wesoło. Mama zadbana, pachnąca, uśmiechnięta. Wszystko się zmieniło. Czy ona zawiniła? Słabe świadectwo? Tylko dwie czwórki, reszta piątek. Czy może przytyła ostatnio? Bo je głównie lody z pobliskiego sklepiku na obiad i kolację? Mama lubi jak ładnie wygląda, jak znajomi cyckają, chwalą pod niebiosa. Chyba się zaniedbała. Zrobi wszystko aby mama nie płakała.

parentyfikacja emocjonalna

zamiana ról – opiekunem staje się córka. Dba o dom, o strawę, o samopoczucie rodzica.

w rodzinnej hierarchii ona jest tą główną, która stara się o wszystko.

dziecko – rodzic.

tylko jak długo to trwać może ? Czy nie pojawi się uczucie wstydu, że ona, taka mała, a musi wszystko? Co powiedzą rówieśnicy?

matki nie powinny być koleżankami swoich córek. Rodzic powinien być rodzicem.

to nasze dziecko powinno nam się zwierzać, uważać nas za swoja przyjaciółkę. Ale nie odwrotnie. Nie możemy się maluchów obarczać swoimi emocjami. Powinniśmy być dla nich oparciem, pomocą. Dziewczynka nastoletnia nie poradzi sobie z naszym bagażem dorosłych uczuć. Nie powinna być naszym terapeutą.

matkowanie własnej matce nie powinno mieć miejsca

w życiu dorosłym u dziecka, które przedwcześnie stało się dorosłym, czegoś brak. Przelewa nadmiar uczuć na swoje dzieci, na męża. Ciągle zabiega, jest sfrustrowana, niezadowolona. Non stop coś jest nie tak. Gorzej kiedy traktuje własne dzieci w sposób identyczny jak ona była traktowana, pomimo różności sytuacji życiowych.

parentyfikacja pojawia się w domach coraz częściej. Psychiczne zaburzenia rodziców, alkoholizm, choroba, uzależnienia, kryzysy małżeńskie, śmierć kogoś bliskiego. Dziecko zostawione samopas próbuje z całych sił pomóc. Psychicznie niedojrzałe do sytuacji. Poświęca swoje potrzeby dla dobra rodziców. To czego teraz potrzebuje najbardziej, póki jest dzieckiem – uwagi, poczucia bezpieczeństwa, wsparcia gdzieś zanika.

czy ułoży sobie dorosłe życie w sposób umiejętny?

oglądam film. Ja trochę taka płaksa, dużo się wzruszam. Zauważyła to moja Nela. – mamii czemu płaczesz, boli cię coś? Ups! Jak wytłumaczyć 3latce że to tylko emocje? Tak błaha sprawa, a delikatny maluch zauważa, martwi się. Co więc odczuwają dzieci zostawione same sobie?!….

gdzieś zgubiona jego dziecięca wiara, że świat jest piękny, że można biegać boso po deszczu, czuć krople deszczu nie zważając czy się zmoknie… tego typu uczuć nie zna, bo musi być dorosłe.

pozwólmy naszym dzieciom na to co dla nas zbędne, na taplanie się w kałuży, na bieganie z patykiem, na zbieranie kamieni i znoszenie ich do domu jako skarby najcenniejsze. Wydorośleć jeszcze zdąży.

parentyfikacja – niedobre zjawisko w rodzinach

parentyfikacja co to

parentyfikacja co to jest

co się dzieje w polskich rodzinach

parentyfikacja niedobre zjawisko w rodzinach

najciekawszy blog parentingowy wkawiarence.pl

najlepszy blog parentingowy - wkawiarence.pl

blog bez ściemy wkawiarence.pl

co to jest parentyfikacja

jeśli lubicie wgłębiać się w wyzwania i problemy kobiet zachęcam do zaglądnięcia na stronę:

kobieceporady.pl/wyznania


lubię kiedy przyłączacie się ze mną do dyskusji, dlatego z góry dziękuję za każde Wasze słowo w komentarzu. Tak wiele to dla mnie znaczy.  

– pozdrawiam Was cieplutko – 

   asia 


czy Ty też jesteś super mamą ? - www.wkawiarence.pl - wpis + akcja dla Was , link w Ig w bio ................ ................ #rodzina #siłą #razem #zawsze #moje #szczęście #szczesliwamama #tròjka #dziecko #lovemyfamily #happy #smile #poland #blog #nowypost #wpis #blogger #kuradomowa #mama #instamatka #fashion #home #instamatki #polishgirls #myson #and #daughters #instakids #sangotrade #matoworek


jeśli masz ochotę – przyłącz się do mnie na facebooku

lub zapisz się do subskrypcji  / znajdziesz po prawej stronie bloga /



najnowszy wpis :

– czy chcesz aby dziecko było Twoim przyjacielem?


 

19 thoughts on “parentyfikacja – niedobre zjawisko w rodzinach

  1. poruszyłaś bardzo ważną kwestię, często my rodzice tego nie zauważamy, kłócimy się przy dziecku a potem się dziwimy. Ja
    staram się jak mogę aby moich dwóch synów niewiele słyszało o naszych małżeńskich rosterkach. Dziękuję i udostępniam na
    moim profilu.

  2. Jak można powiedzieć, że sama sobie stworzyła
    w głowie depresję? Ja rozumiem ideę tego wpisu,
    ale jeżeli mówimy o depresji itp, które są
    zaburzeniami psychicznymi to jak można
    powiedzieć po prostu „weź się w garść, masz
    dziecko!”? Widać, że autorka nie ma zbyt dużo
    pojęcia o tym o czym pisze..

    1. kobieta stworzyła sobie świat idealny, odkąd porzucił ją partner, jej świat legł w gruzach. Nie zwraca uwagi na còrke, na to co ważne. Skoro jest się matką to czy tylko facet powinien się liczyć ? stąd niejako moja ocena jej postaci

  3. Asiu szkoda mi tej kobiety, ale bardziej szkoda mi dziecka które zostało samo sobie. Trafnie ujęłaś to zjawisko. Ostatnio coraz
    więcej o nim głośno. Depresje można leczyć absolutnie. Jest to choroba, ale nie jest nieuleczalna. Miałam kiedyś z nią do
    czynienia, chorowała na nia bliska mi osoba. Na szczęście wyleczona już mam nadzieję na zawsze.

    1. po depresji nawet wyleczonej niestety jakis ślad zawsze pozostaje. Jesteśmy ludźmi targanymi przez różne rodzaje emocji, większe bądź mniejsze. Jednak nie warto się poddawać, nigdy. Szkoda tylko, że tyle znieczulicy jest dookoła.

  4. Kiepskie podejście do tematu.. To oczywiście tragedia, ale 13 lat to nie jest już małe dziecko. Wiele osób tu zawiniło: matka,
    ojciec? … ale kto powiedział, że rodząc dzieci stajemy się super wydajnymi maszynami do zarabiania, utrzymania, wychowania
    i jeszcze trzymania się w garści? Może córka wyjdzie z tego silniejsza, może zostanie terapautką. Mam trochę dosyć takiego
    podejścia do maciażyństwa i dzieciństwa, że tylko jedna, jedyna droga jest poprawna. 30 lat temu nikt się do wychowania tak
    nie wtrącał i ciekawe, do czego takie coś doprowadzi? Za 20 lat będziemy krytykować takie nadopiekuńcze podejście do
    wychowania jakie wile osób dziś przedstawia czyli: karmić tylko zdrowo, dawać dodatkowe lekcje języka, tańca lub czegoś tam
    jeszcze, dbać o „zrównoważony” rozwój emocjonalny…. a tym lecieć do lekarza i z tamtym, nie zostawiać na dworze samego do
    18tki, to wolno tego nie wolno… Czy myślicie, że matka, która ma to wszystko ogarnąć pozwala się dziecku normalnie rozwijać?
    W jakim stopniu dziecko jest pzygotowane do dorosłego życie, przecież jest tresowane na robota!
    Jestem przekonana, że ta dzielna dziewczynka ma szansę wyrosnąć na dzielną kobietę, która, będzie umiała się wziąć w garść
    kiedy trzeba i na pewno bardzo kocha swoją matkę.
    Pozdrawiam

    1. uważasz, że dziecko [ bo w wieku 13 lat to absolutnie niedojrzała jeszcze kobieta ] poradzi sobie z gospodarstwem i emocjami
      samo ? że matka może olewać go bo tak jej się podoba ? Przyklaskujesz piciu i obojętności ? Kamila sorki, ale coś z Toba nie
      tak. Wszem nie można wychowywać robotów, ale to co napisałaś jest niepoważne. Absolutnie zgadzam sie z oceną, ze tzw
      parentyfikacja to samo zło !

    2. Sorry Seba… nie zrozumiałeś – rodzic też człowiek, ma wady słabości i wytrzymałość… zamiast napiętnować matkę, ktoż
      powinien jej pomóc!

      1. zgadzam sie, ze matce trzeba pomòc. Mało jest osòb ktòre same potrafią wyjść z depresji. Jednak moim założeniem było przedstawienie pozycji dziecka oraz opis zjawiska jakim jest parentyfikacja, ktòra nie ma nic wspòlnego z niańczeniem i wychowaniem pod kloszem. Mowa o zjawisku, kiedy emocje i obowiązki bycia dorosłym spływają na dzieci przedwcześnie. Pozdrawiam Cię Kamilo i mam nadzieję, że choć ciut zrozumiałaś mòj post.

  5. Depresja, którą sama sobie stworzyła w
    głowie???? Pojęcie autorki na temat depresji jest
    znikome lub zerowe. Droga autorko idź na
    oddział onkologii i powiedz tamtejszym
    pacjentom, że rak to nie choroba (przecież takie
    głosy też się często słyszy), że sami to sobie
    wymyślili w głowie.
    Zapamiętaj, depresja jest poważną chorobą, która
    często zbiera śmiertelne żniwo i nikt jej sobie w
    głowie nie wymyśla!

  6. Bardzo wartosciowy tekst, trzeba mowic glosno o
    takich problemach. Jak bardzo zapominamy sie
    w swoich codziennych zmaganiach, jak czesto
    swoje zale I flustracje przenosimy na dzieci. Jak
    trudno byc rodzicem,matka, ktora nieraz sama
    zostaje z problemami. Dziekuje Asiu za ten post,
    przypomnienie o tym, ze cholera trzeba wziac
    się w garsc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *