Patrząc na moje dzieci czasem chciałabym w nich coś zmienić, tak aby nasze (czyt. moje) życie stało się łatwiejsze i przyjemniejsze. Jednak są rzeczy, których nie wolno nam zmieniać u dziecka, tylko często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, ingerując w nie, z całej swojej siły. Nie zgadzamy się z nimi, negujemy, próbujemy pozmieniać. Niestety, wszystko, co robimy w tym kierunku, wychodzi nam bokiem. Im bardziej się staramy, tym efekt jest gorszy. Dopiero w momencie, kiedy zdamy sobie sprawę, że to natura i biologia – przestaniemy walczyć, a życie stanie się dla nas  i dla naszych dzieci o niebo prostsze.

getry dla dziewczynki na lato 5 10 15

Nie zmieniajmy naszego dziecka na siłę

W ciągu ostatnich 20 lat sztab naukowców badał mózg i rozwój młodych ludzi. Wnioski są jednoznaczne – to my rodzice bezpośrednio wpływamy na to, jakie będą w przyszłości nasze dzieci. Dużą rolę mamy w kształtowaniu ich wizerunku świata, emocji, pewności siebie i stosunków z drugim człowiekiem.

Jest jednak duża grupa spraw, na które mamy zerowy wpływ. Jak byśmy się nie starali i stawali na głowie – nie zdołamy ich zmienić. Im szybciej to sobie uzmysłowimy, tym będzie nam wszystkim łatwiej. Możemy nasze dzieci wspierać, ale nie oczekiwać, że zmienią się pod nasze dyktando.

 

5 rzeczy, których nie wolno nam zmieniać u dziecka

1.Energia

Nie walczmy z nią. Nigdy nie będziemy jej mieć tyle, żeby nadążyć za dzieckiem. Choćbym wymyśliła najbardziej wyczerpujący dzień, to i tak przegram. Moja trójka będzie uśmiechnięta, skora do nowej zabawy późnym wieczorem, w momencie, kiedy ja .. po prostu padam na pysk! Ich nieustanna potrzeba bycia w ruchu, daje się nam (czyt. mi) we znaki każdego dnia.

Jeśli macie nadzieję,że bardzo energiczne dziecko zdyscyplinuje się w szkole, nic bardziej mylnego. Siedzenie na krzesełkach 45 minut może przynieść odwrotny skutek. Nadwyżka energii musi zostać spożytkowana. Ta grupa dzieci najlepiej rozwija się w ruchu, w sposób jaki dyktuje im ciało i rozum. Dlatego przyznam się Wam, że nigdy nie posłałabym do szkoły przedwcześnie moich dzieci. Dzieciństwo w końcu ma się tylko raz w życiu.

 

2. Temperament

Ta cecha zależy od kilku rzeczy, którymi są czynniki hormonalne, neurologiczne i genetyczne. Często już po kilku pierwszych tygodniach życia możemy określić mniej więcej, jakim „typkiem” będzie nasze dziecko. W kwestii temperamentu możemy wyodrębnić 2 ogólne grupy: wrażliwców oraz dzieci o niskiej wrażliwości.

Gdybyśmy nawet stanęli na głowie, nie zmienimy temperamentu naszego dziecka.

Pierwsza grupa to młodzi ludzie, które reagują nawet na podwyższony ton głosu, na zmiany w otoczeniu, nowo poznane twarze. Są ogólnie dosyć lękliwi. Chrońmy w takim przypadku nasze dzieciątka. Im jest szczególnie trudno. Im więcej poświęcimy im uwagi, tym lepszy będą miały start w przyszłość. Wiem o czym mówię, bo w dzieciństwie i wczesnej młodości byłam nadwrażliwa i przeczulona na różne sytuacje życiowe.

Druga grupa to przeciwieństwo pierwszej. Lubią zadaniowość, nie domagają się szczególnej uwagi, są pewne siebie i bardzo odważne. To zwykle ta grupa jest dominująca wśród rówieśników, choć ta cecha może się z latami zacierać i często to własnie wrażliwcy zajmują wyższe stanowiska w pracy. Jednak to dzieci o niskiej wrażliwości mają nieco łatwiejszy start w dorosłe życie. Z reguły są przebojowi, nie przeszkadza im hałas i nie boją się wyzwań.

3. Wyrażanie emocji – płacz 

Ta cecha, pośrednio łączy się z 2 wymienionymi wcześniej. Płacz jest naturalny u każdej żywej istoty. Dzieci płaczą kiedy im jest źle, kiedy są głodne, zmęczone oraz w sytuacji zagrożenia. Oczywiście bunt u dziecka tu również odgrywa dużą rolę, jednak to nieco inna kwestia. W momencie, kiedy krzyczymy na dziecko, zabraniamy mu płaczu, a co więcej zostawiamy płaczące gdzieś w kącie – sobie samemu – a niech się wypłacze! – zaburzamy jego prace mózgu, hormonów i całego układu nerwowego, serca, układu trawiennego i odpornościowego.

Nie zmieniajmy tej rzeczy u dziecka!

Wspierajmy i bądźmy dla własnego dziecka oparciem. Pomyślmy – czy ja chcę być sama w trudnej sytuacji?! Jeśli pragniemy dla naszego dziecka wszystkiego, co jest najlepsze, marzymy, aby wyrosło na zdrowego i pewnego siebie człowieka – nauczmy się na spokojnie reagować na płacz.

4. Wolne dzieci

Pozwólmy naszym dzieciom podejmować decyzje (oczywiście w ramach rozsądku, nie żeby od razu z gołym tyłkiem i w samych skarpetkach w środku zimy). Budowanie własnej tożsamości, zaradności i niezależności to bardzo ważny aspekt, którego nam rodzicom nie wolno zmieniać. Każdy z nas dąży do autonomii. Lubimy przecież sami o sobie decydować. W przypadku dziecka jest identycznie, przy czym tu mamy drobne sprawy dla nas, które dla dzieci są całym światem, jak choćby wybór spódniczki do przedszkola lub klocka do zabawy.

Im więcej razy pochwalimy nasze dziecko, że dokonało słusznego wyboru, tym bardziej utrwalamy w nim pewność siebie i zaradność. Oczywiście dziecko w swojej autonomii potrzebuje czuć się bezpiecznie – wymaga wsparcia, obecności i naszej uwagi. Kiedy na potrzebę niezależności będziemy odpowiadać uważnie i czule, nauczymy dziecko wrażliwości wobec innych, pomożemy poradzić sobie z trudnościami jakie napotyka na swojej drodze teraz i w przyszłości.

zbudujemy w ten sposób most przyjaźni i zaufania z dzieckiem

5. Wrodzone zdolności

Każdy z nas jest inny, tak samo, jak różne są nasze dzieci, pochodzące nawet od tych samych rodziców. Każde moje dziecko jest inne, na pozór tylko podobni i nie nawiązuję tu do płci. Dzieci rodzą się z określonymi predyspozycjami i zdolnościami, które stają się widoczne wraz z wiekiem.

 każdy człowiek jest zupełnie inny, niepowtarzalny i o tej różnorodności nie można zapominać

Kiedy naciskamy na dziecko – dlaczego nie gra  w piłkę, każdy chłopak gra! lub przecież każda dziewczynka bawi się lalkami, dlaczego nie moja?! to powodujemy, zacieranie się wyjątkowości naszego dziecka. Co więcej stereotypami niszczymy jego wnętrze.

 

To, co dziecko lubi robić, w co się bawić, powinno wynikać z jego potrzeb. Jeśli w danym momencie życia dziecko czymś się interesuje – pozwólmy mu na to. Później już może być na to za późno. Jak wynika z koncepcji Marii Montessorii – jeśli dziecko usilnie do czegoś dąży, warto mu to umożliwić, w przeciwnym razie zaburzy się procesy powstawania w jego mózgu takich połączeń nerwowych, które zaniedbane, już mogą nigdy nie powrócić.


Jak wcześniej wspomniałam, daje moim dzieciom wolna rękę, jeśli chodzi też o kwestię wyboru ubranek. Razem wybieraliśmy te, do sesji zdjęciowej oraz wcześniej, dokonując zakupu z wiosenno-letniej kolekcji 5.10.15. Tym razem zdecydowaliśmy się do shoping przez internet (uwierzcie – tak jest łatwiej przy wykrzykującej gromadce – mamo ja chcę tą bluzkę z motylkiem, a ja tą z cekinami! Nie możesz chcieć tej z motylkiem, bo ja ją chcę…). Podpowiem Wam tylko, że wiosenno-letnia kolekcja marki 5.10.15 ma masę niespodzianek. Koszulki zmieniające wygląd pod wpływem promieni słonecznych (extra bajer!) czy odwracanych cekinów (normalnie hit!). Gdyby Was zainteresowała kolekcja, pod każdym zdjęciem dla ułatwienia, powklejałam linki.