zielony detoks + konkurs

zielony detoks

nie podam Wam cudownego przepisu opracowanego przez cudotwórcę, ale podam Wam tytuł książki, która jest skarbnicą wiedzy. Czy tajemnej to nie powiem, bo na wyciągnięcie ręki, dla każdego. I co niebywałe – taniej! taniutkiej!

Zielony detoks to książka napisana przez jednego z najbardziej znanych w Polsce specjalistów od ziołolecznictwa Zbigniewa Nowaka. Opisuje jakie rośliny  gwarantują długie życie. I tu miłe zaskoczenie, bo większość możemy znaleźć w naszych ogródkach.

wypróbowałam banalnie prosty przepis na specyfik z borówek, który poprawi moje myślenie  🙂

lekarstwo z jagód

składniki na lekarstwo z jagód:

– 1 szklanka świeżych lub mrożonych owoców borówki czernicy

– 2-3 łyżki miodu pszczelego / najlepiej gryczanego lub wielokwiatowego-leśnego /

umyte jagody miksujemy z miodem.

tak świeżo przygotowany koktajl pijemy codziennie przez kilka tygodni.

gęsty sok, a raczej nawet galaretka nie tylko regeneruje organizm, poprawia prace mózgu, ale przywraca utracone siły wskutek chorób i po zabiegach chirurgicznych zwłaszcza w obrębie przewodu pokarmowego. Zalecany również dla osób chorych na Alzheimera.

Zielony detoks

to książka dla osób, które chcą żyć zdrowo i czerpać co natura nam ofiarowała. Czosnek, winogrona, dzika róża, żurawina, głóg, cebula, aronia, czarna porzeczka i te rzadziej spotykane jak miłorząb, cytryniec chiński czy bakopa.  Zielony detoks to również spis chorób i odpowiadające im rośliny lecznicze wraz z przepisami na różne specyfiki.

zielony detoks

zielony detoks

dla zainteresowanych książką – mam 3 egzemplarze do rozdania. Wystarczy, że napiszesz komentarz, które z roślin leczniczych są Ci szczególnie bliskie. Miło mi będzie, jeśli polubisz fanpage na facebooku Listę zamykam 6 września 2017 o północy. Zwycięzcy do których zostaną wysłane książki opublikuję tu we wpisie.

rośliny leczą


książki Zielony Detoks trafią do:

– Monika

– dorota54

– Fredzia

/ proszę o kontakt mailowy: kontakt@wkawiarence.pl  lub na facebook na prv /


lubię kiedy przyłączacie się ze mną do dyskusji, kilka zdań Wy i kilka ja Wam dopisuję. Dlatego z góry dziękuję za każde Wasze słowo w komentarzu. 

– pozdrawiam Was cieplutko – 

   asia 

czy Ty też jesteś super mamą ? - www.wkawiarence.pl - wpis + akcja dla Was , link w Ig w bio ................ ................ #rodzina #siłą #razem #zawsze #moje #szczęście #szczesliwamama #tròjka #dziecko #lovemyfamily #happy #smile #poland #blog #nowypost #wpis #blogger #kuradomowa #mama #instamatka #fashion #home #instamatki #polishgirls #myson #and #daughters #instakids #sangotrade #matoworek


jeśli masz ochotę – przyłącz się do mnie na facebooku

lub zapisz się do subskrypcji  / znajdziesz po prawej stronie bloga /



 

22 thoughts on “zielony detoks + konkurs

  1. nigdy o tej książce nie słyszała, a galaretkę z przyjemnością wypróbuję. Biorę udział oczywiście w konkursie. Ja lubię czosnek,
    dosypuje go do wielu potraw. Byc moze dzięki temu ja i moja rodzina rzadko się przeziębiamy. / fb lubię od roku i stale tu
    zaglądam /

  2. Z roślin leczniczych najbardziej
    lubię tymianek <3 i jego uspokajający
    zapach. Zawsze mam pod ręką olejek
    (pomaga mi na bóle głowy) oraz susz
    (stosuję w kuchni). Płukanka do
    włosów również świetnie się sprawdza
    i znakomicie odświeża 😉

    1. – 1 szkl soku z cebuli
      – 1/2 szkl soku z owoców ciemnych winogron
      – 1 szkl soku z cytryny
      – 1 szkl wódki / czystej bądź koniak, whisky /
      w sokowirówce nalezy wycisnąc sok z cebuli i winogron. W szczelnie zamkniętym słoiku wymieszać z sokiem z cytryny. Dodać wódkę. Słoik odstawić na 5 dni do lodówki. Przed każdym uzyciem dokładnie wymieszać.
      stosowanie: pół małego kieliszka – 2 x dziennie / pierwsza porcja najlepiej na czczo/ Kuracja powinna trwać 4-5 dni, potem 2 tyg przerwy i od nowa.
      Pobudza ogólny metabolizm, odtruwa organizm z toksyn, usuwa nadmiar wody zgromadzonej w tkance tłuszczowej, pomaga zniwelować obrzęki nóg, twarzy, dłoni związane ze niewydolnością nerek i krążenia oraz zdecydowanie obniża poziom cholesterolu we krwi.

  3. Bliski mojemu sercu jest aloes.
    Pamiętam, jak w dzieciństwie
    obserwowałam doniczki z aloesem u
    dziadków na parapecie. Szczególnie,
    gdy po złamaniu roślinki wydobywała
    się z niej przezroczysta galaretka,
    którą babcia smarowała mi otarcia i
    siniaki pozostałe po zabawach na
    podwórku. Po wielu latach, jako
    dorosła kobieta odkrywam aloes na
    nowo, w postaci soku. Omijam te z
    hipermarketów z dodatkiem cukru,
    ulepszaczy i wzmacniaczy smaków.
    Tylko naturalny, bo wiadomo że natura
    to samo zdrowie i w niej tkwi
    największa siła 🙂

  4. Dobre pytanie… Chyba najbliższa jest mi pokrzywa. Od zawsze mam problem z wodą, która zalega w moim organizmie, ale
    odkąd pijam napar z pokrzywy, problem praktycznie nie istnieje. Świetna sprawa – zamiast łykać tabletki, warto wprowadzić
    takie zielsko do swojego jadłospisu. 🙂

  5. u mnie prym wiedzie pietruszka i pokrzywa. Te dwie rosliny pomagają mi w walce z opuchliznami i z moim nowo odkrytym
    „przyjacielem” hashimoto.

  6. Jakich roślin leczniczych używam? Wielu tak na prawdę. Ale wymienię te, które goszczą w niej najczęściej. (najprościej będę
    w punktach :D)
    * cebula (typowa, często spotykana roślina w każdym domu)
    * czosnek (kolejna roślina którą znajdziemy u każdego)
    * tymianek (kocham jego smak jak i zapach)
    * goździki (to głównie w ogrzewających herbatach z dodatkiem pomarańczy oraz anyżu)
    * anyż
    * rzadko, ale trafia się i szafran
    * jagody (suszone, jak i mrożone – z własnych zbiorów. Ostatnio zacząłem bawic się w robienie syropów właśnie z tych
    owoców)
    * i ostatnie na tej liście (lecz nie ostatnie w mym domu) – bazylia razem z oregano 🙂

  7. W domu dwa słońca po pokojach ganiające,
    dające multum hałasu ale i miłością pałające.
    Dbam o nich w każdym serca biciu,
    pomagam im na różne sposoby w lepszym życiu.
    Odporność ich wspieram nie aptecznymi lekami,
    lecz z ogródka działkowego naturalnymi medykamentami.
    Syrop z cebuli przy kaszlu ich ratuje,
    szybko pomaga, paskudne szczekanie niweluje.
    A jaki ten specyfik wspaniały,
    w kieszeni zostają pieniądze na podarek dla chorowitków mały.
    Na co dzień czosnek w diecie naszej jest wskazany,
    jego dobroczynny wpływ jest chyba każdemu znany.
    Jesienną pluchę w domu przeganiamy,
    gdy wieczorem herbatkę z goździkami popijamy.
    Rozgrzanie przed snem dzieciakom pomaga,
    bardziej efektywny sen ich wspomaga.
    Ale przed spaniem jeszcze kąpiel smyków czeka,
    w lawendowych oparach, jak w Spa pachnąca beka.
    Wtedy wyciszenie na maluchy spływa,
    szybciutko później każde z nich w sen odpływa.
    I po co mi apteka, ze swoimi lekami,
    gdy ja mam na działce świat roślin wspaniały 🙂

  8. Tak sobie myślę, że w zasadzie większość roślin jest w jakiś sposób lecznicza i na tym się skupię 🙂

    Uwielbiamy czosnek, zarówno ja, jak i mój partner. Do tego stopnia, że jakiś czas temu odkryliśmy, że można się pocić
    czosnkiem, gdy postanowiliśmy zrobić zupę czosnkową. Sama zupa nie smakowała jakoś intensywnie czosnkowo, strasznie
    nas to dziwiło, aż odkryliśmy, że to bomba z opóźnionym zapłonem. Co się następnego dnia zgrzaliśmy, to czuliśmy czosnek
    na rękach, na ramionach, na klatce piersiowej. Czosnek wszędzie, byliśmy jedną wielką główką czosnku.

    Aczkolwiek czosnek to nie jest jedyna rzecz, której namiętnie używam w kuchni. Podczas okresowych przeziębień
    klasycznych leków używam gdy naprawdę muszę. Rozgrzewające działanie zapewniam sobie poprzez napar z imbiru wg
    przepisu Klaudyny Hebdy http://klaudynahebda.pl/imbir-przeziebienie/

    Na podrażnione od kaszlu gardło stosuję kleik z siemienia lnianego, który łagodzi drapanie. Piję go na zmianę z naparem z
    lipy i dbam o to, żeby ten „śluz” znalazł się w kubku, a nie w kompostowniku razem z liśćmi z naparu – wyciskam go przez
    stiko..

    Stosuję też aromaterapię, używam olejków tymiankowych i z drzewa herbacianego, żeby zmniejszyć ilość bakterii oraz
    wirusów.

    Niezależnie od przeziębień, używamy w kuchni różnych przypraw i warzyw, które pozytywnie wpływają na nasze zdrowie.
    Kurkuma przyspiesza trawienie i ma działanie przeciwzapalne. Ją również wykorzystuję przy przeziębieniu w postaci
    złotego mleka. Kumin stosowany u nas często w daniach kuchni indyjskiej pozytywnie wpływa na układ krążenia. Zielone
    koktajle ze szpinakiem, ogórkiem czy jarmużem dbają o to, żeby wolne rodniki były trzymane w ryzach.

    Dbamy też o spożywanie produktów z inuliną, właśnie mamy na obiad zapiekankę z batatami (czyli źródłem inuliny) i
    brukselką, czyli źródłem antyoksydantów.

  9. Moja rodzina od dawna przyjaźni się z czarnym
    bzem i to w każdej postaci. Z suszonych kwiatów
    pijemy herbatkę a z owoców sok. Oba napoje
    dosładzane miodem prosto z ula. W końcu
    mieszkamy w Pszczółķach, które z miodu słyną.

  10. Uwielbiam zioła. Nie wyobrażam sobie
    potraw bez dodatku roślin
    zielarskich, dlatego w mojej kuchni
    przechowuję wiele szczelnie
    zamkniętych słoiczków z zasuszonymi
    ziołami. Najbardziej lubię rozmaryn.
    Zachwycają mnie wieprzowina, pieczone
    ziemniaki, sosy o leśnym zapachu
    rozmarynu. Ziołem tym doprawiam
    również desery, które nabierają
    orzeźwiającego smaku. Z rozmarynem
    zaprzyjaźniłam się tak mocno, że bez
    niego nie wyobrażam sobie gotowania.

  11. Szczególnie bliskie są mi nasze polskie maliny. Zawsze uważałam , ze leczyć mogą tylko lekarstwa z apteki, ale jakiś czas temu
    zmieniłam zdanie! Malinowe soczki własnej roboty , wypędziły z mojego domu wirusy. Moje dzieciaki dzięki nim wzmocniły
    swoją odporność! A jeżeli nawet zachorują to kichną kilka razy i po chorobie! Kochamy maliny!

  12. Uwielbiam miętę i jej silny zapach
    oraz niezwykły aromat w postaci
    świeżych liści. Świetnie komponuje
    się z koktajlami, deserami, ale
    również nie stroni od mięs, warzyw,
    makaronów. Nie boi się chłodu, więc w
    towarzystwie kostek lodu czuje się
    znakomicie. Jest słodka, ale z nutką
    goryczy. Jej napar jest doskonałym
    antidotum na problemy żołądkowe czy
    mdłości. W połączeniu z miodem
    skutecznie walczy z przeziębieniem.
    Nie mogę również nie wspomnieć o
    naszym polskim majeranku, który jest
    niezastąpiony w wielkanocnym żurku,
    bigosie, kaczce czy gęsi. To
    obowiązkowa przyprawa w każdym domu.
    Powoduje, że nawet najcięższe i
    tłuste dania stają się bardziej
    lekkie, bo niepozorny majeranek
    poprawia trawienie. Skutecznie
    przeciwdziała bakteriom, wirusom i
    grzybom. Najlepszy jest prosto z
    doniczki, o wiele bardziej
    aromatyczny niż suszony. Mięta i
    majeranek powodują, że dzień staje
    się pełen energii, ciepła i dobrego
    samopoczucia.

  13. Ja wierzę w lecznicze właściwości sosny!
    Na wiosnę zawsze zbieram młode pędy sosny, następnie je obieram i zasypuję cukrem. W takim stanie zostawiam na kilka
    dni, tak aby sosna puściła sok. Później filtruje sok i zlewam do słoiczków, a do każdego z nich dodaję niewielką ilość spirytusu
    (na słoiczek po musztardzie, czy koncentracie pomidorowym około łyżeczki spirytusu).
    Syrop wychodzi bardzo smaczny i naprawdę chroni przed przeziębieniami!
    Zawsze pijemy syrop z sosny w okresie, kiedy najbardziej jesteśmy podatni na złapanie wirusa, czyli okresy przejściowe –
    jesień i wiosna! Skutecznie chroni przed złapaniem przeziębienia!
    Ja zazwyczaj dolewam go do kawy rozpuszczalnej z mlekiem i smakuje naprawdę świetnie!
    Kolejnym warzywem, w którego działanie bardzo wierzę jest czosnek i jego również staram się bardzo dużo używać w mojej
    kuchni. Bez mała mogę stwierdzić, że czosnek jest w każdej mojej potrawie!
    A dodatkowo, w okresach jesienno-wiosenych wieczorem staram się wypijać szklankę mleka z masłem miodem i
    czosnkiem! Wierzcie mi, że praktycznie nigdy nie zdarza mi się chorować, a gdy już coś mnie złapie, to nie biegnę od razu do
    lekarza, a zawsze jem kanapki z czosnkiem (polecam na kolekcję, bo jednak jego zapach jest naprawdę intensywny 🙂 ) .
    Przeziębienie znika jak ręką odjął 🙂

  14. Pięknie tutaj u Ciebie!
    Pamiętam, że jak byłam mała moja mama robiła syrop z cebuli, który zawsze pomagał.
    Czosnek uwielbiam od dawna, najsmaczniejszy jest starty na grzance z odrobiną masła.
    Od niedawna sama zainteresowałam się wpływem poszczególnych roślin na ludzkie cialo. i chyba trochę brakuje mi czegos,
    co usystematyzowałoby moją wiedzę.
    Moim odkryciem roku, szczególnie jeśli chodzi o zwiekszenie spożycia warzyw, są smoothie. Uwielbiam dodawać mnieszek
    lekarski, szpinak albo jarmuż.

  15. Podczas przeziębień czosnek, cebula,
    lipa oraz malina doskonale się spisują;
    wszystkie intensywnie układ
    odpornościowy stymulują.
    Aloes i kapusta to rośliny niezawodne
    podczas skaleczeń, rany nimi leczę,
    zaś żurawiną zawsze infekcję
    pęcherza skutecznie wyleczę.
    Goździkami zęby znieczulam, gdy
    zabolą intensywnie
    rośliny to moje panaceum, stosuję je
    efektywnie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *