niania żłobek przedszkole, a może rzucić pracę

blog parentingowy

niania żłobek przedszkole dom własny. Trzy światy. Trzy bo żłobek i przedszkole nieco wspólne przesłanie. Każdy inny. Jak podzielić obowiązki, jak dobrze wybrać. I ja kiedyś stałam przed tym wyborem, a i stoję poniekąd i teraz.

uwielbiałam swoją pracę i nadal ja lubię choć ciut w świecie finansów się zmienia z latami. Teraz bieg, kiedyś przyjemność wielka. Po urodzeniu pierwszego dziecka pędziłam na łeb i szyję po 7 miesiącach. Serce mi się kroiło, że synka zostawiam. Tego, na którego tak długo, tyle lat czekałam. Wychuchany, wypieszczony. W trakcie jeszcze rehabilitacji, bo zmagaliśmy się z kręczem szyjnym. Ale decyzja podjęta, bo wtedy rocznych urlopów macierzyńskich jeszcze nie było. A i tak pewnie bym nie skorzystała. Boryś miał nianię. Z ogłoszenia. Wiele rozmów przeprowadziliśmy, wiele pań nas odwiedziło. Synalu sam wybrał. Wtulił się w nią, jakby znał od urodzenia. Do niej, tylko do tej jednej. Więc bez chwili namysłu decyzja zapadła. Mieszkaliśmy wtedy w bloku z wielkim psem. Więc zdecydowaliśmy wspólnie, że dzieciątko do niej przywozić każdego dnia będę. Osiem godzin dnia każdego z nią spędzał, oprócz oczywiście weekendu. Pani Marysia kobieta anioł. Babcia, taka trzecia, tak do niej mówił. 19 miesięcy z nią spędził. Potem w wieku 2 lat i 3 miesięcy do przedszkola trafił. W złym okresie bo w sierpniu, kiedy to grupy mieszane a nie samych maluszków były. Z pieluchą jeszcze, ze smokiem i kocykiem, który dom mu przypominał. Z panią Marysią bez wahania, cudowne chwile spędzone. Przedszkole trauma. Płacz maluszka. My ze ślubnym w krzakach zaczajeni kiedy on w piaskownicy przedszkolnej się bawił. Ciężko było, niemiło wspominam. Prawie dwa miesiące przezywaliśmy wespół. A potem się zaaklimatyzował. I już uśmiech powrócił. Smoka odrzucił, pielucha odeszła w zapomnienie. Tylko kocyk został i po dziś dzień jest z nami. Choć z kocyka została już szarawa szmatka.

kiedy ktoś mnie zapyta, a pyta mnie wiele –

co wybrać niania żłobek przedszkole

nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Każde dziecko jest inne. Ma poniekąd inne wartości wpojone, inne nawyki. Jedno z pieluchą w wieku 2 lat, inne od dawna samodzielne. Jedno gada jak najęte, inne dwa słowa tylko wypowie. Czasem niania jest wskazana. Kiedy dziecko nieśmiałe, schowane. Ale też i alternatywa ta jest droższa. Żłobek jest dobry dla dziecka ale powyżej roku. Tańszy niż niania, średnio o połowę jeśli prywatny. Jednak już malucha powyżej 2 i pół letniego jeśli rozgarnięty życiowo to już bym przedszkole sugerowała. Moja Nela do takich należy. Gada jak najęta chyba od urodzenia. Absolutnie samodzielna. Śmiała, rezolutna, chwyta wiersze, piosenki natychmiastowo. Czego się podejmie, wszystko jej wychodzi. Jednak jestem w domu z maleństwem trzecim. Więc mimo, że ma te 2 i pół to ze mną dnia każdego. Lecz zdarza się, że mi wyrzuty robi, że ona już chce. Chce do dzieci. Więc od września już pójdzie. Jeszcze chwilę ją dla siebie zatrzymam. Wytulę na ile mi pozwoli. A ona lubi i ja lubię.

co wybrać niania, żłobek, przedszkole

trudne pytanie i jeszcze trudniejsza odpowiedź. Jeśli można finansowo, to do malucha sugerowałabym nianię. Żłobek dla ciut starszych, a dla 3 latka już przedszkole.

kiedyś pewna babcia kolegi syna w przedszkolu zagadnęła mnie. Że matka chłopczyka, a jej córka krzywdę mu wyrządza. Że przecież w domu ona i tym maluchem zająć się może. Przyjrzałam się chłopczykowi. Szczęśliwy, z kolegami, z rumieńcami, budynek przedszkolny opuszczał. Więc nie wiem gdzie ta krzywda.

ktoś inny z wyrzutami do mojej kuzynki, że 2 i pół letnią dziewczynkę w domu jeszcze trzyma. Nie rozumiem. Przecież jeszcze zdąży. Przecież to maleństwo. Każdy inaczej czuje.

nie oceniajmy, nie mówmy co i kto powinien.

każdy ma swoje pokłady uczuć i kiedy indziej się rozstać pragnie. Mój synalu bardzo z moimi rodzicami jest związany. W wieku 3 lat na wakacje 2 tygodniowe z nimi pojechał. Płakałam jak bóbr. Miejsca swojego przez najdłuższe w życiu 14 dni szukałam. Wrócił. Przeszczęśliwy. Stęskniony ale z wrażeniami, z bagażem nowego doświadczenia.

przedszkole doskonale rozwija. Uczy wartości, nowego zachowania, relacji z rówieśnikami. I nie dam sobie wmówić, że rodzic to samo nauczy. Bo jest sam z jednym dzieckiem lub kilkoma. W przedszkolu jest ich wiele. Wiele podobnych do niego. O tej samej porze rytuały. Wspólne mycie ząbków, wspólne biesiadowanie. Wspólna zabawa i spacer. Przyjaźnie, bez których i nam dorosłym  w życiu ciężko by było.

jednak bywają sytuacje, że dziecko przedszkola i żłobka nie zaakceptuje. Mija rok, a nadal nieszczęśliwe chodzi. Jest nieśmiałe, nie odnajduje się. Wtedy warto nad inną alternatywą pomyśleć. Może mniejsza grupa, może niania. Z własnego doświadczenia to mówię. Bo ja to z tych co za przedszkolem własnym nigdy nie przepadałam. Więc cieszę się, że mój syn, a i wkrótce córka tacy chętni. Ochoczo do tematu podchodzą. A w dzień kiedy zajęcia z karate Boryś wyskakuje rano z łóżka jak torpeda. W ogóle dobudzać nie muszę.

nie zawsze jest nam dane pobyć w domu, nie pracować. Nie zawsze mamy możliwość, nie możemy. A fajnie by było przez 3 lata razem. Spędzić miłe chwile. Choć niektóre z nas odpowiedzą wręcz przeciwnie. I dobrze, bo każda z nas, mam, jest inna. Tak samo jak inne jest każde dziecko.

niania, żłobek, przedszkole, dom –  każda alternatywa ma za i przeciw. Nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Warto rozważyć:

– kontaktowość dziecka

– otwartość na to co obce

– relacje z rówieśnikami

– śmiałość / skrytość

cokolwiek wybierzemy to my, nasz dom jest najważniejszy. Ciepło rodzinne i przytulenie w złej godzinie. Wsparcie i miłość. Poczucie bezpieczeństwa bez którego i nam, dorosłym byłoby ciężko w życiu. Nie oszczędzajmy na tym.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat ?



przeczytaj również:

8 thoughts on “niania żłobek przedszkole, a może rzucić pracę

  1. Dokładnie każde dziecko jest inne, jedne wyjdą w tzw. świat z odważnie podniesioną głową inne maminej spódnicy będa się
    trzymać. Jak jest możliwość to trzeba posłuchać dziecka by nie wyrządzić mu traumy

  2. my wybraliśmy dla córeczki żłobek, ale państwowoy i myślę, że nie trafiliśmy. Był płacz. Ona tak się czule żegnała a mi serce
    pękało. Tak smutno, tak żal. I juz to pół roku trwa i nadal smutno. Panie takie średnie. Nie śpieszą na pomoc nam kiedy
    przychodzimy z Aneczką. Cięzko tak. Ale za rok chyba zdecydujemy się juz na przedszkole.

  3. fajnie te na końcu 4 cechy osobowości spisałaś, bo nie każdy na to zwraca uwage i pakuje dziecko gdzie mu przypasuje

  4. wszystko właśnie zależy, od tego, co komu pasuje – zarówno mamie, jak i dziecku. Niektóre dzieci z natury rwą się do kontakt z
    rówieśnikami, inne potrzebują dłużej być z mamą i tak samo kobiety, jedne chcą szybko wrócić do pracy, a inne nie (o ile
    oczywiście mają ten komfort wyboru).

  5. My jesteśmy zapisani do przedszkola
    od września – ale im bliżej tego
    terminu, tym i nasze wątpliwości
    większe. Nie wiem, na czym
    ostatecznie się skończy – ale coraz
    częściej marzy mi się taka praca,
    którą mogłabym wykonywać z domu,
    będąc jednocześnie przy Juniorze.

  6. Ja wybrałam przedszkole, bo starsza córka do niego chodziła. Na początku córka niechętnie chodziła, nie chciała się bawić z
    dziećmi i płakała, ale po jakimś czasie już się przyzwyczaiła i było lepiej. Teraz ma w swojej grupie kilka koleżanek. Dzieci lubią
    Ulę, bo podobno jest pomocna. Jedna z przedszkolanek mówiła, że jak dzieciaki miały w przedszkolu warsztaty z modrejsovy to
    córka pomogła koleżance, bo sobie nie radziła w robieniu mydełek zapachowych. Podobno jest strasznie empatyczna, ale to
    dobrze. To znak, że prawidłowo wychowałam córkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *