sierpień, niby druga połowa wakacji, lato w pełni. A już zmiany w powietrzu. Pajączki przędą swoje cieniutkie nici oplątując kwiaty. Lśni na nich poranna rosa, połyskująca we wschodzącym słońcu. Wieczór już chłodniejszy, a poranek wręcz zimny. Koniec lata. Lubię to porę roku. Pasikonik wygrywa popołudniowe melodie jak nigdy wcześniej w roku. Głośno, wyraźnie. Jakby chciał coś zwiastować. Dym z ogniska zapalonego w ogrodzie snuje się po niebie. Wszystko tak wyraźne, przejrzyste. Aż chce się oddychać. Zaciągnąć się tym sierpniowym powietrzem do granic. Aby utknęło we mnie na zawsze. Chce się żyć.
W tv co rusz reklamy sprzętu do szkoły. Czy to już czas ? No przecież. Na mnie już też czas wkrótce nadejdzie. Na spakowanie dużej torby. I wyruszenie kilka km. Do szpitala wojewódzkiego. Powitam moją maleńką Ktosię. Chyba ma długie włoski, które widzieliśmy na usg. Sterczały tak zawadiacko, do góry. Może będzie podobna do Neli ? Czarnulka ? Ale jaki kolor oczu ? Wyczerpaliśmy już chyba całą gamę możliwości. Ja brązowe, mąż jakieś żółto-szare, Borysiu błękitne, a Nela wielkie i piwne. No to jeszcze zieleń została.
Ale jeszcze kilka chwil nam zostało, w tym zespole rodzinnym. Nasz team. Rozbrykany, wesoły i zgrany. Dwoje najmłodszych stwarza ruch i gwar za drużynę sportową. Ciężko im usiedzieć na miejscu. Łapią banana w locie i biegną przed siebie. Z ogrodu do domu, z domu do ogrodu. Na huśtawkę, do domku drewnianego, do piaskownicy, na trampolinę i już są z powrotem. Mąż biega z pędzlem i drabiną po domu. Szykuje nowe pokoiki. Jeden będzie błękitny, w kolorze oczu jego właściciela. Drugi biały, koniecznie zmywalną farbą. Bo mieszkanka lubi malować dużo i szybko. A i sok lubi się wylać w w jak najmniej przewidywalnym momencie. Trzeci kącik będzie w kolorze srebrzystym. Kącik specjalny dla długo oczekiwanego gościa.
Lekarz zalecał mi leżenie. Ale jak leżakować, skoro tyle się dzieje. Tyle trzeba zrobić, wymyślić. Ciut pogderać, że może by tak, a może inaczej. Znoszą mnie. Bo jakby mogli inaczej …. To im spaghetti całą misę ugotuję i sałatkę owocową taką jaką lubią. I ten budyń śmietankowy… Fajnie jest im dogadzać.
Koniec lata. Przygotowałam im kącik między drzewami. Wywlekliśmy książeczki, pufy dziecięce, kocyki i kredki. Biesiadujemy, kawę i soki popijając. Czytamy o Jasiu i Małgosi, kolejną już wersję. Jest dobrze, bardzo dobrze, jak dobrze…


A dla Was konkurs wraz z Panią Justyną przygotowałyśmy. Na koniec lata. Pufki macie do wyboru. Tu możecie zobaczyć je u nas, w naszej zieleni lub bezpośrednie w sklepie internetowym pooglądać. Wyboru dokonujcie – KLIK i zapisujcie w komentarzu na naszym profilu na facebooku w poście konkursowym. Macie aż 10 różnych pufek do wyboru. Serdecznie Was zapraszam. Kończymy 25 sierpnia w czwartek o północy.

……………………………..

pufka trafia do :

wygrywa


 blog lifestylowy wkawiarence.pl

blog parenting wkawiarence.pl

blog wkawiarence.pl

2016 sierpień wkawiarence.pl koniec lata

sierpień 2016 wkawiarence.pl blog

blog parentingowy wkawiarence

sangotrade sklep z akcesoriami i pościelą dla dzieci

astry foto blog wkawiarence.pl

koniec lata wpis wkawiarence.pl

parenting blog wkawiarence.pl

blog o dzieciach wkawiarence.pl

namiot w ogrodzie blog wkawiarence.pl

przemyślenia blog wkawiarence.pl

2016 sierpień blog wkawiarence.pl

o poszukiwaniu szczęścia ... wkawiarence.pl

sangotrade blog wkawiarence.pl

sierpień 2016 wkawiarence.pl blog

wkawiarence.pl blog wpis sierpień 2016

jaś i małgosia blog parentingowy wkawiarence.pl

wkawiarence.pl blog 2016 sierpień

koniec lata blog

o poszukiwaniu szczęścia w codzienności wkawiarence.pl

koniec lata wkawiarence.plgończy polski kora

2016 sierpień wkawiarence.pl