Urodziło nam się dziecko, dzieciątko, maleńkie, różowe, 10 pkt w skali apgar, takie rozdarte prawidłowo, różowe, zdrowiutkie. Jesteśmy najszczęśliwsi na świecie. A tu po dniu czy dwóch Hop Bęc. Euforia znika. Bo bywa, że i problem się pojawia. Czasem większy, czasem mniejszy. Ja dziś tak wspomnieniem sięgam do tamtego czasu kiedy to usłyszałam o szmerach w serduszku… zamarłam, płacz, milion…