Jesteś zadowoloną mamą? Spokojną, zrównoważoną, uśmiechnięta od rana do późnego wieczora? Mówisz…. że takie mamy nie istnieją!? A gdyby tak spróbować coś zmienić?  Przeczytaj 8 złotych zasad zadowolonej z siebie mamy i zacznij je wprowadzać w życie.

8 złotych myśli zadowolonej z siebie mamy

8 złotych zasad zadowolonej z siebie mamy

  1. Przestań ciągle narzekać!

Przeanalizuj każde z 6 ilustracji. Widzisz w nich siebie?

czym martwimy się w ciąży

co zrobić żeby dziecko przesypiało całą noc

10 złotych zasad zadowolonej mamy

rozterki każdej mamy - czym się martwi młoda mama

co martwi każdą mamę - dlaczego mama się matwi

10 złotych zsad zadowolonej z siebie mamy - co martwi mame nastolatka

To teraz przejdź do ilustracji nr 7. I co Ty na to?!

Próbowałam już wszystkiego - ksiązka dla rodziców

(ilustracje pochodzą z książki – Próbowałam już wszystkiego Izabelle Filliozat)

Wnioski wyciągnij sama 🙂

2. Przyznaj, że rodzicielstwo jest trudne

Nie bądź na siłę szczęśliwa, ale bądź zadowolona z tego, co osiągnęłaś. Nigdy nie myśl w kategorii: Może robię coś nie tak, skoro czuję się źle i daleko mi do jakichkolwiek zachwytów. Pamiętaj – nie ma matek, którym się wszystko udaje. Rodzicielstwo to nie różowy lukier. Rodzicielstwo to zazwyczaj nieprzespane noce, kolki, płacz niemowlęcia, to fochy 2-latka, to pierwsze rozłąki i nie zawsze łatwy start w przedszkolu, to czasem jedynki z matematyki, to rozbity nos lub kolano, to bunt w wieku nastoletnim… Jednak pamiętaj, że wszystko to, co ciężkie i trudne, kiedyś minie i zostaną w pamięci same szczęśliwe chwile. Pozwól sobie też czasem pomóc. Nie bądź Zosia Samosia. Wiem po sobie, że to trochę trudne, ale uczę się tego  🙂

W życiu przecież nie chodzi o to, aby być jedynie radosnym i uśmiechniętym.

3. Bądź egoistką – dbaj o swoje potrzeby

Być może wyda się Wam powyższe zdanie bardzo „nadęte” i zapytacie – czy tak można?! Oczywiście, ze można, a nawet trzeba. Wyobraźcie sobie, że przez okres 2 lat chodzicie w naciągniętej szarej piżamie, z podkrążonym z niewyspania okiem, w rozklekotanych kapciach z kubkiem zimnej herbaty. Brrrrr

A teraz wyobraź sobie zadowoloną z siebie mamę. Zdarza się Jej niedosypiać, ale często prosi o pomoc męża np. przy zakupach. Spotyka się z koleżanką, idą do kina czy teatru. W wolnej chwili czyta książkę i raz w tygodniu urządza sobie domowe spa. Nie ma wyrzutów sumienia, że czasem gdzieś sama wyjdzie i poprosi o pomoc przy opiece nad dzieckiem bliską osobę.

Który obraz bardziej do Ciebie przemawia?

4.  Podejmij decyzje o bankowaniu krwi pępowinowej

Będąc w ciąży czytałam mądre poradniki, przeglądałam ulotki. Chciałam być z siebie zadowolona, że zrobiłam wszystko, co mogłam dla mojego dziecka. Oprócz tysiąca różnych rzeczy typu – jakie nosidełko, jaki rozmiar pieluchy, który laktator, ile razy prać i prasować – główną myślą, która zaprzątała mi myśli, był  temat bankowania krwi pępowinowej i pobrania komórek macierzystych z krwi pępowinowej i sznura pępowinowego.

Pomysł spadł na mnie jak z nieba, podczas jednego z wykładów w szkole rodzenia. W ogóle nie orientowałam się w tej kwestii, więc zaczęłam szukać fachowej informacji i opinii. Jak się okazuje, dzięki bankowaniu krwi pępowinowej zyskujemy możliwość leczenia chorób, które mogą wystąpić u dziecka, jego rodzeństwa, a nawet osoby bliskiej. W krwi pępowinowej zawarte są cenne komórki macierzyste, które mogą być wykorzystane w leczeniu ewentualnych chorób w przyszłości. Z uwagi na fakt, że medycyna jest nauką, która stale i szybko się rozwija, temat bankowania bardzo mnie zainteresował.

Bankowanie krwi pępowinowej staje się coraz bardziej popularne w Polsce i na świecie. Coraz więcej rodziców spodziewających się dziecka, decyduje się na zabezpieczenie krwi pępowinowej podczas porodu. Rodzice bankując krew pępowinową i sznur pępowinowy swoich dzieci, dają im zabezpieczenie w przypadku zachorowania na 80 ciężkich chorób  w przyszłości takich jak:  nowotwory, niektóre choroby metaboliczne czy niedobory odporności, a także spektrum autyzmu czy mózgowe porażenie dziecięce. Przechowywanie komórek macierzystych swojego dziecka to  pewność, że zrobiliśmy wszystko, aby w razie konieczności uprościć proces leczenia naszego dziecka, jego rodzeństwa lub członka naszej najbliższej rodziny – bo osoby te również mogą skorzystać z komórek macierzystych pobranych od naszego dziecka.

Pobranie krwi pępowinowej i sznura pępowinowego jest wykonywane najczęściej przez położną. Wykonuje się je po przecięciu pępowiny, a krew jest pobierana z tej części pępowiny, która jest połączona z łożyskiem, więc proces ten jest całkowicie neutralny dla matki i dla dziecka. Jeżeli zdecydujecie się na zabezpieczenie krwi pępowinowej swojego dziecka, należy zgłosić się do wybranego banku komórek macierzystych celem podpisania umowy i odebrania zestawu do pobrania krwi pępowinowej. Umowę możecie podpisać osobiście, telefonicznie lub online poprzez weryfikacje kodem sms, natomiast zestaw do bankowania przychodzi do Was kurierem na około 2 miesiące przed porodem.

Bankowanie krwi pępowinowej jest co prawda odpłatne, ale miesięczny abonament to koszt rzędu 50 zł, co w świetle aktualnych cen naprawdę nie jest drogie.

Więcej o komórkach macierzystych i krwi pępowinowej przeczytacie u źródła, czyli na stronie www.pbkm.pl

Dla tych z Was, które nie są w ciąży, ale ktoś z Waszych bliskich spodziewa się dziecka mam dla Was wyjątkowy pomysł na prezent dla przyszłych rodziców. Zamiast kupować kolejną parę śpioszków możecie sprawić naprawdę wyjątkowy i oryginalny prezent w postaci karty podarunkowej na bankowanie krwi pępowinowej. Po więcej informacji zapraszam Was na stronę internetową: www.lp.pbkm.pl/karta-podarunkowa

zestaw do pobrania krwi pępowinowej

Mam nadzieję, że przybliżyłam Wam temat bankowania krwi pępowinowej i pobierania komórek macierzystych ze sznura pępowinowego. Skorzystałam tu z obszernej informacji Polskiego Banku Komórek Macierzystych, z którym w tym przypadku współpracowałam.

5. Poświęcenie też ma pewne granice!

„Poświęcenie może być albo pogodne, albo być poświęceniem – udręką. Jeśli poświęcenie jest pogodne, ofiarowane dziecku bez wysiłku, bez oczekiwania czegoś w zamian, to jest to dobre poświęcenie. Dzieci nie chcą poświęcenia. Najbardziej jest im potrzebne, by rodzice byli szczęśliwi i dostępni – a nie zajechani, zirytowani, zagonieni i napięci poświęcaniem się dla nich. Warto więc dbać o właściwe ustawienie granic naszego poświęcenia. Jeśli poświęcenie przestaje być bezinteresownym dawaniem – to znaczy, że granica została przekroczona i zaczynamy nieświadomie zadłużać nasze dziecko. Po latach będziemy mu wypominać: „Ja wszystko dla ciebie poświęciłam, a ty teraz jesteś taki niedobry” – czego oczywiście nie należy robić„.

(źródło: miastodzieci.pl wypowiedź Wojciech EichelbergerWybitny psychoterapeuta, coach, trener z wieloletnim doświadczeniem. Współtwórca i dyrektor Instytutu Psychoimmunologii (IPSI) w Warszawie, który zajmuje się m.in. profilaktyką przeciążenia i wypalenia stresem).

6. Realizuj się!

Gdzieś kiedyś ktoś mi powiedział, że dawniej mamy miały przy sobie całe wioski, dziś zazwyczaj są same. I jest w tym dużo prawy. Nasze domy to były domy wielu pokoleń – babcia, mama i córka z dziećmi, a czasem nawet prababcia. Każda każdej pomogła, a co więcej była spokojna o swoje nikłe doświadczenie będąc na progu macierzyństwa.

Aktualnie kobiety często wybierają samodzielną drogę życia – bez codziennego wsparcia mamy czy babci. Nic w tym dziwnego, gdyż współczesne, potencjalne mamy są wykształcone i oczytane. Często bazują na informacjach z internetu, ale co istotniejsze –  są pod opieką lekarza przez całą ciążę i mogą liczyć na wsparcie swojego męża/partnera.

Jednak często, kiedy maluszek przychodzi na świat zatapiają się w roli mamy i budzą się w dresie po latach, z rozczochrana fryzurą i z chochlą zupy w dłoni. Oczywiście nie ma w tym nic złego, jednak każda z nas – ma swoje cele i marzenia. I bez względu na fakt, ile mamy dzieci warto je realizować. Tylko w takiej sytuacji będziemy mogły o sobie powiedzieć, że jestem zadowoloną mamą!

Nie wmówisz mi, że nie dasz rady. Bo skoro ja dałam to czemu nie Ty? Przez 13 lat pracowałam na etacie na stanowisku kierowniczym w Banku. W między czasie stałam się przyszywaną mamą (wtedy) 6-latki, urodziłam dwójkę dzieci, założyłam blog i wraz z mężem wybudowałam dom (dodam, że bez wsparcia rodziców, gdyż mieszkają od nas w sporym oddaleniu). Po urodzeniu 3 dziecka poczułam wypalenie zawodowe i chęć zmiany w życiu. Oparłam się wtedy na swoim blogu, który wtedy jeszcze raczkował. Uczyłam się bardzo dużo, począwszy od grafiki, poprzez fotografię, copywriting i seo. Dziś „jestem na swoim” i mogę śmiało powiedzieć, że jako człowiek orkiestra bo taki zawód obecnie wykonuję, jestem z siebie zadowolona 🙂

Nikt mi nigdy nie mówił, że będzie prosto. Życie nie jest usłane różami. Są wzloty i upadki. Lata biedy i lata względnego dostatku. Gromadzimy doświadczenia, aby je potem sprytnie wykorzystać. Trzeba się nieźle nagimnastykować, aby osiągnąć zamierzone cele. Jednak wierzę, że w każdej z nas drzemie talent. Z pewnością jedna z Was – moich czytelniczek potrafi pięknie szyć lub projektować, inna może zostać coachem, jeszcze inna ma talent cukierniczy lub ma predyspozycje aby otworzyć salonik zdobienia paznokci. Nawet będąc na urlopie macierzyńskim warto spożytkować ten czas i oddać się swojej pasji. Garść pomysłów opisałam w artykule – 11 pomysłów co robić na urlopie macierzyńskim.

7. Mama jak z reklamy

Jestem jaka jestem! Czasem leniwa, czasem mało uporządkowana, czasem zmęczona. Nie mam idealnej wagi i zawsze ułożonej fryzury, daleko mi do ideału. Dlatego kiedy widzę hasła:

  • Mama z jędrnym ciałem
  • Włosy mamy jak z reklamy
  • Mama olśniewająca jak gwiazda

to szukam od razu informacji czego reklama dotyczy. Bo my w większości nie jesteśmy gwiazdami z idealnym ciałem. Jesteśmy takie sobie, ale nie mniej przez to ciekawe dla bliskich i dla świata. I tego się trzymajmy!

8. „Ciocia Dobra Rada” – nie jest wyrocznią

Część z nas, zwłaszcza młodych matek może czuć frustracje i złość, bo chcą podążać własną ścieżką macierzyństwa, którą dyktuje serce i matczyna intuicja. Niestety tzw.  Ciocie Dobra Rada często mają odmienne zdanie i próbują dyktować jak, co i kiedy należy robić. Niestety duże gro matek jest podatne na sugestie i dobre rady. Owszem, często są one przydatne, jednak nie należy ich słuchać w każdej sytuacji.

  • Jeśli masz ochotę spać ze swoim dzieckiem, bo tego Ty i ono potrzebuje – to śpij!
  • Jeśli z pewnych względów nie możesz lub nie chcesz karmić naturalnie – kup mleko modyfikowane!
  • Jeśli chcesz lulać i kołysać do snu – rób to!
  • Jeśli nie czujesz potrzeby wysłania dziecka do przedszkola w wieku 3 lat – nie wysyłaj!
  • Jeśli uważasz, że dziecko nie musi czytać płynnie w wieku 5 lat – wyluzuj! Zdąży się to opanować rok lub dwa lata później jako uczeń szkoły podstawowej!
  • Jeśli wydaje Ci się zbędne, aby Twoje dziecko chodziło na 12 dodatkowych zajęć poza zajęciami w szkole- ja też jestem tego zdania 🙂
  • itd….. itp….

Jeśli w tym momencie Ci ulżyło- bardzo się cieszę! 🙂 „Ciocie Dobra Rada” z pewnością mają nam wiele do powiedzenia, zwłaszcza za pośrednictwem grupy na Fb, ale nie są wyrocznią. Nie znają potrzeb Twoich i Twojego dziecka.

Najważniejsze, aby nieść radość  w swoim wnętrzu i słuchać siebie, swoich potrzeb oraz pozwolić sobie na chwile oddechu. Bo tylko wtedy będziesz zadowolona.

A Ty możesz o sobie powiedzieć: jestem zadowolona mama?!