czy istnieją idealni rodzice ?

Większość odpowie przecząco. No bo jacy oni niby są. Ci idealni. Mający zawsze czas dla dziecka. Czy może ustępujący we wszystkim. Czy może tacy co dobrego uczą. Pieniądze mają na wszystko. Do kina, na wakacje, na słodycze, zawsze coś z kieszeni wyskubią i mają. Czy idealny rodzic to taki który dobrem słowem pocieszy, w złej chwili utuli. A może idealny rodzic to taki co nie pracuje, zawsze ma czas na wszystko. Ugotuje, posprząta i w zadaniu pomoże. A może Ci idealni nie istnieją naprawdę. Że to tylko mit, gołe słowo…

A ja mówię, że istnieją ! Opowiem Wam o nich.

To małżeństwo ponadczasowe.

Dla odmiany najpierw mężczyznę opiszę. Całe życie wstawał o 5:30 rankiem, kiedy wszyscy spali. Szykował kanapki do pracy, kawę dla żony, śniadanie dla dzieci. 10 minut krótkiej gimnastyki aby do dnia się lepiej przygotować. Budził rodzinę po kolei. Dzień powszedni spędzał przez 8 godzin w pracy. A po niej szybki obiad, bo latem w polu teściowi pomagał. Nie z obowiązku lecz z poczucia, że należy. Bo trzeba pomagać. Nie narzekał. Na traktor zasiadał i jechał, mimo wyczerpania po dniu w pracy spędzonym. W domu zawsze wszystko zrobione, taki złota rączka, fachowiec w każdym calu. Kiedy zmrok zapadał często książki dzieciom czytał. Lub przygotowywał seans wyświetlania bajek. Na ścianie rozwieszał białe prześcieradło i bajki wyświetlał na projektorze, opowiadał. Rzadko głos podnosił, tłumaczył. Zawsze wspierał. Mimo zmęczenia po dniu całym, nigdy nie narzekał. A w dodatku jeszcze czas na książki, a raczej tony książek bądźmy szczerzy, znajdował. Oczytany, mądry. Swe dzieci do przeglądania encyklopedii namawiał. Nie wikipedii, ale tej papierowej. 5 tomów zawsze na półce stało. I ludziki jesienią dzieciom wyczarowywał z kasztanów, żołędzi. Taki ojciec swych dzieci, dla których zawsze miał czas i na barana po pokoju woził.

Ona – mądra kobieta. Wyrozumiała, na stanowisku. Zawsze pogodna i uśmiechnięta. Umiejąca pogodzić i rozdzielić pieniądz w ciężkich czasach. Aby zawsze wystarczyło na małe przyjemności, raz w roku na wakacje, często nad morzem. Aby pobyć razem, aby nacieszyć się wspólnymi chwilami. Dbająca o dom, o dzieci. Stanowcza lecz cierpliwa. Godzinami ślęcząca nad dyktandem z córkami. Jak nie wychodziło, nie było słowa – nie dam rady. Tłumaczyła, wspierała. Lecz nie wyręczała. Aby dzieci się usamodzielniały. Na dobrych ludzi wyrosły. W domu zawsze w niedzielę smaczne ciasto było, pachniało czystością, wyfroterowaną podłogą. Nie zmęczona chyba nigdy, lub może tego nie okazująca. Nie było u niej słowa – nie uda się. Zawsze się uda, trzeba chcieć tylko. Marzenia są po to aby się spełniały. Nauczyła swoje dzieci myśleć, swoje córki aby na zaradnych ludzi wychowała, aby zła nikomu nie wyrządziły. Nauczyła wartości jaką jest obdarowywanie, cieszenie się z drobiazgów. Zawsze dobrym przykładem świeciła. Nie wdająca się w plotki czy niesnaski sąsiedzkie jakie czasem bywają. Nauczyła córki myśleć, pokazała drogę. Pokazała, że Święta to Święta , a niedziela to niedziela, nie dzień handlowy tylko taki rodzinny, razem spędzony. Bo teraz to zanika, tradycje są zaniedbywane. Nauczyła co jest w życiu ważne, co najistotniejsze.

Idealni rodzice

Czy tacy naprawdę istnieją ? Tak, bo to moi rodzice, mój własny tato, moja własna mama. Pokazali, nauczyli. To ludzie z wcześniejszej dekady. Bardzo pracowici, zorganizowani, na wszystko czas mający. Nigdy nikomu nie odmówili pomocy. A przy okazji idealni w swym bytowaniu razem. Tyle lat razem. Bez zakrętów życiowych. Uczciwi, bo to najważniejsza cecha i szanujący się nawzajem. Nie leżeli, nie patrzyli nigdy w chmury. Nigdy też nie narzekali. Uśmiechnięci , mimo, że zapracowani. Zbudowali dom, taki ciepły do którego zawsze chce się wracać, o każdej porze roku, w każdej wolnej chwili. To dom przyjazny z ogniskiem, który serce rozpali, pomoże w złej godzinie, w trudnej chwili i wspomoże na duchu.

Każdemu życzę tyle szczęścia ile nam go oni dali. Ofiarowali za nic, za to tylko, że jesteśmy. Idealni rodzice istnieją. I nie martwią się , nie myślą o przemijaniu o którym kiedyś pisałam / TU /

Wierzcie mi na słowo. I chcę pójść ich śladem, na nich się wzorować. Abyśmy też jak idealni rodzice. Aby dzieci kiedy już dorosną tylko dobre wspomnienia miały. Aby wracały do domu rodzinnego zawsze chętnie, zawsze z niekłamaną radością, bez przymusu Chcę im stworzyć dom na wzór takiego jak ja miałam. Taki ciepły i przyjazny, pomocny. Aby żar ogniska domowego niczym niezmącony przetrwał na zawsze. Tego sobie i moim dzieciom życzę i postaram się ze wszystkich sił aby tego dokonać, aby miały we mnie bratnią duszę, abym potrafiła wskazać dobre ścieżki w życiu. Abyśmy razem z mężem byli tymi idealnymi rodzicami. Idealnymi dla naszych dzieci, nie dla świata całego.

idealni rodzice

uwielbiam to zdjęcie i chyba pamiętam moment, kiedy zostało zrobione, a może tak tylko mi się wydaje…