weekend dla rodziny

spacer po lesie

lubię taką jesień

rodzina wkawiarence.pl blog

liście czasem z drzew spadają

Nela jesienią

ręce

ten pęd życia, plątanina różnych spraw do załatwienia, biegiem po zakupy, do przedszkola, do pracy. Musze się śpieszyć, bo nie zdążę posprzątać mieszania, które brudem zarasta. A dzieje się z nim tak na co dzień. Jak wracam z pracy już takie jest, choć inne go zostawiłam. To okruszki z ciasteczek pod ławą w salonie, to miś zapomniany pod drzwiami łazienki leży, to klocki wszędzie gdzie tylko nie spojrzę. I ta lala z blond włosami w kuchni pod lodówką. Jakieś dziwne okruchy nieznanego pochodzenia już w drzwiach mnie witają. Obraz… chyba nieciekawy. Ale znany każdemu u kogo dziecko mieszka.

taki dom po bitwie , dom w którym słychać śmiech i tupot małych stópek już od samego rana. Dwie buzie uśmiechnięte. Czasem nafuczone bo jedno drugiemu w niczym ustąpić nie ma zamiaru.
A ja w tym biegu, chcę nadążyć za wszystkim. Pęd życia.
W pracy duże wymagania. 8 godzin dnia każdego jakby ktoś wykroił mi i zabrał.

potem weekend szybko mija choć chciałabym aby trwał nieco dłużej, z tydzień, dwa, może z miesiąc…
Masa obowiązków, stos spraw nie załatwionych, tych na już i na potem.
A w tym wszystkim ja. Taki zwykły, szary człowiek. Zagoniony, wiecznie w pędzie.
Ciągle ktoś coś, a ja staram się podołać wszystkiemu.

a w tym wszystkim, całym tym moim bałaganie, czasem jednak przychodzi taka chwila. Aby przystanąć, się zastanowić. Czy ja jestem jeszcze człowiekiem, czy już taką maszynką, do wszystkiego. Chcę czasem rzucić niektóre sprawy, ale potem żal by było. Bo lubię ten pośpiech, to zabieganie, ten milion spraw na głowie. I że wszyscy chcą, i że wszyscy dzwonią, coś mówią, tłumaczą, śmieją się i żartują. To miłe.
Zostanę człowiekiem takim, pewnie na zawsze. Takim co zawsze i o każdej porze ma ten czas dla tego co najważniejsze. Ma czas aby być. Ma czas aby poczuć to co ważne.

choćbym spać nie miała całą dobę, chcę co wieczór i co noc poczuć to ciepło domowe. Odpocząć jak się należy. Nasycić się tym domem. Wtulić się w w maleńkie śpiące ciałko, miarowo oddychające, tak spokojnie, które przez sen mówi: mamo… Wsłuchać się w ciszę, w mruczenie kota śpiącego, w jakieś ciche pomruki psiaków. Lubię to. Lubię jak dom śpi i jego domownicy.

każdy dom, mieszkanie ma inną własną ciszę. Gdzieś słychać tykanie zegara, pochrapywanie sąsiada. Gdzie indziej telewizor za ścianą grający całą dobę, lub krople wody z niedokręconego kranu opadające. U mnie jest cisza, ale taka nie do końca. Słychać cichutko pompę, która wodę grzeje, deszcz jak o dach stuka podczas burzy, czasem dziecko zakaszle, i ta zmywarka, która co noc swoją pracę wykonuje.

wychodzę często do ogrodu, gdzie słychać szum wody w potoku, drzewa stare i te młodsze uginające się pod siłą wiatru. Bywa, że konar pęknie i trzask łamanej gałęzi gdzieś w dali ciszę przełamie. U mnie to głośno jest, bo las tuż obok. Jego mroczność, tajemniczość. Czasem słyszę szczekanie rogacza, czasem pohukiwanie sowy. Kiedyś mi to obce było, długo się przyzwyczajałam. Ale teraz wiem, że to moja leśna prawie, taka cisza. I lubię ją. I teraz jak pełnia księżyca. Wychodzę przed dom o północy. Niby z kotem, ale tak naprawdę dla siebie. Żeby dojrzeć w tych niby ciemnościach co księżyc tak wyraźnie oświetla, całkiem inny krajobraz. Trawa taka inna, inne krzewy, drzewa. Nawet dom sąsiada wydaje się innym domem. Fajnie tak postać, wciągnąć zimne powietrze, tak mocno, tak aby je aż w kościach poczuć. I po chwili dać susa z powrotem, do ciepła. I pod kołderkę. I tak zasnąć obok tych moich ludzi najbliższych. Którzy zwykle śpią jak jak się dopiero kładę.

rankiem oczy leniwie otwieram, nieustannie marząc aby to prawdziwe nie było. Aby ten budzik nie zadzwonił, żeby to snem tylko było. Ale wstaję, odsłaniam zasłony, patrzę na ogród mgłą jeszcze spowity. Teraz dodatkowo trawy pobielone nocnym szronem. Robię kawę i do życia się przygotowuję. Bo to nowy dzień.

Nowy pęd życia przecież mnie woła.


 dzień weekendowy , taki jak lubię, taki rodzinny i nasz tylko, zwalniamy

pęd życia


 weekend dla rodziny

pęd życia

las jesienny

1DSC02601

pęd życia

120151025_132817

wkawiarence.pl

jesień na podkarpaciu

pstryk pstryk mamo

bez tytułu 2

droga forteczna

120151025_134739

120151025_135106

120151025_135056

120151025_141129

120151025_134911

droga forteczna

120151025_141256

pęd życia

kwiatki dla mamy zebrane

120151025_141754

120151025_141833

fort łętownia

jesień w oknie się odbijająca, na fortach

120151025_131331

rumianki mi zebrał

120151025_142354

 Nela – buciki roczki emels, spodenki next, sweterek coccodrillo, opaska h&m, lkurteczka disney

Borys – butki bartek, bluza f&f, spodenki tkmaxx