skrawki dnia pewnego

– kawa o poranku

– przedszkole

– prasowanie tego co od dawna już na mnie czekało

– rurki z kremem na skraju rynku starego

– mycie garów, tych co już się do zmywarki upchnąć nie chciały

– krótka wieczorna drzemka

– zdziwienie, zaskoczenie, milion emocji w jednej krótkiej chwili

– wołanie do męża – wody mi odeszły

– szybki prysznic

– wyrzucanie z szafek tego co od dawna tam czekało i pakowanie do torby

– rozpakowywanie tego co już spakowane było, przez moją 2 latkę

– pakowanie dzieci do auta

– śpiew w drodze do szpitala z tylnego siedzenia: polskaaaaa biało – czerwony

– spór z tylnego siedzenia – o mleku łaciatym

– zakładanie wenflonu

– oczekiwanie na zaplanowane cc

– znieczulenie, które nie działa jak powinno bo ciągle wszystko czuję i nogi podnoszę

– pełny odlot

– uśmiech anestezjologa i jego słowa: zdrowa córeczka, 10 pkt , tylko taka blondi do nikogo nie podobna

– odwiedziny na sali wybudzeń i słowa Borysia:  mamo, ona otworzyła jedno oko i patrzyła na mnie !

– północ – pierwsze spojrzenie, przytulenie, łzy wzruszenia

………