Ufamy lekarzom, a przede wszystkim pediatrom, traktujemy niemal jak wyrocznię. To wykształceni ludzie z dyplomami, doświadczeni. Co jednak, kiedy podczas wizyty zadamy niewygodne pytanie? Po czym możemy poznać dobrego pediatrę? Co w przypadku, kiedy mamy wątpliwość? Jak się zachować, kiedy ktoś nas odpędza jak natrętna muchę? Czy powinniśmy się obwiniać za fakt, że jesteśmy dociekliwi i czuć się niezręcznie bo dla naszego dziecka chcemy jak najlepiej?

po czym poznać dobrego pediatrę - lekarza - specjalistę od chorób - cechy dobrego lekarza pediatry

„Panie doktorze, nie wiem, co jest napisane na recepcie, nie rozumiem” – zwróciła się Dorota do pediatry swojego dziecka

„Napisałem wszystko, co trzeba, nie będę pani trzy razy tłumaczył,  następny pacjent poproszę”

Cóż, nie wszystkie matki połknęły encyklopedię zdrowia i są grafologami. Do pediatry idziemy w dobrej wierze, niemal z czcią. W zamian prosimy o radę, wsparcie, chcemy poczuć się bezpiecznie…. Obyśmy nigdy nie były w takim położeniu jak Dorota.

Odpukać, jak już mówiłam to wiele razy, mam duże szczęście do ludzi, w tym do pediatrów. Jednak będąc bacznym obserwatorem i słuchaczem utworzyłam dekalog 5 sztampowych zachowań lekarzy, które nie powinny mieć nigdy miejsca. Podyktowane zostały komercyjnymi czasami, pędem za pieniądzem, znieczulicą społeczną, a przede wszystkim brakiem savoir vivre, wyczucia, szacunku, taktu i empatii dla małego człowieka i jego rodziców.

Po czym poznać dobrego pediatrę?

Wierzę, że każda osoba dopuszczona do wykonania danego zawodu, zna swój fach i jest w pełni świadoma jaka odpowiedzialność na niej ciąży. Zwłaszcza, kiedy wykonuje tak odpowiedzialny zawód, jakim jest lekarz. W przypadku pediatry spoczywa na nim coś więcej, niż tylko specjalistyczna wiedza. Najprościej mówiąc – musi lubić swoich małych pacjentów, być cierpliwym i wyrozumiałym.

Nie ma ludzi idealnych, każdy ma od czasu do czasu trudne dni. Jednak jest wiele zawodów, w tym pediatra, który nie może swojego życia prywatnego przynosić do pracy. I tak, jak pani w banku nie powinna być opryskliwa i zniecierpliwiona, tak pediatra absolutnie nie może wyładowywać swoich niepowodzeń, złego humoru, zmęczenia na dzieciach i ich rodzicach. O ile pani w banku musi być profesjonalna, bo spoczywa na nią odpowiedzialność za nasze finanse, tak na pediatrze spoczywa coś dużo istotniejszego – zdrowie, a nieraz życie naszego dziecka.

Nie chcę nikogo obrażać, bo mamy wielu wspaniałych specjalistów! I odpukać takowych napotkałam na swojej drodze. Jednak jest druga grupa, o której mowa poniżej.

antybiotyk dla dziecka kiedy podawać na co uważać

5 sztampowych zachowań lekarzy, którym mówię NIE

1. Nie rozmawia z pacjentem lub traktuje jako zło konieczne

Czy pani dziecko może się rozebrać, Czy to dziecko może otworzyć buzię, Czy dziecko boli gardło…. O ile mały pacjent jest naprawdę mały i nie potrafi mówić, to pytania są uzasadnione. Jednak, kiedy młody człowiek ma przynajmniej 2 latka potrafi już odpowiadać i reagować na prośby/polecenia. Jednak nader często zdarzają się sytuacje, że pediatra zamiast zwrócić się do kilkulatka traktuje go jak powietrze. Nie ma ochoty nawiązać nici porozumienia z pacjentem. Najgorsze są przypadki, kiedy dziecko jest traktowane jak intruz, zło konieczne, „przeszkadzacz”.

czy może otworzyć buzię żebym mógł w końcu wsadzić patyk! – usłyszała podczas wizyty mała Ola

Czy taki pediatra wykonuje zawód zgodnie ze swoim powołaniem? Przez takie zachowanie nie łudźmy się, że nasze dziecko zaufa obcemu człowiekowi i chętnie, bez marudzenia podda się badaniu.

Dziecko nie jest tłem!

Pediatra nie tylko „pracuje” z dziećmi orz z ich rodzicami. Ten pakiet jest nierozerwalny.

Oglądałam filmik, w którym pediatra w formie zabawy i dmuchania w stetoskop rozmawiał z dzieckiem i budował nić przyjaźni z malutkim pacjentem. Obyśmy takich lekarzy mieli w swoim otoczeniu! Nagroda w postaci wyboru gadżetu jest doskonałym sposobem, aby zjednać ku sobie dziecko. W państwowych przychodniach są to najczęściej naklejki „dzielny pacjent” i kolorowe ulotki. W prywatnych (np. u naszego stomatologa) jest czarodziejska szuflada pełna przeróżnych drobiazgów do wyboru, a na ścianie kolorowa fototapeta ze zwierzątkami.

2. Antybiotyk to podstawa 

Jest duże grono osób, które bez antybiotyku nie wyobrażając sobie powrotu do zdrowia. Pamiętam kilka sytuacji z mojego dzieciństwa, kiedy moi rodzice wozili mnie na prywatną wizytę do miejscowości oddalonej o 2o kilka km do pediatry, który uchronił mnie przed antybiotykami. Dzięki niemu mój organizm miał styczność z tą grupą leków może ze trzy razy życiu i to głównie już w dorosłym życiu. Identyczną zasadę stosuję w przypadku moich dzieci. Bez antybiotyków da się żyć! Pisałam Wam ostatnio o 8 błędach, które my rodzice niestety popełniamy podczas choroby dziecka – zachęcam do przeczytania go te z Was, do których ten wpis nie dotarł. Między innymi był tam temat antybiotykoterapii.

Z reguły stronie od leków. Jednak zdaję sobie sprawę, że są przypadki, kiedy bez antybiotyku nie można się obejść. Staram się dbać o odporność mojej rodziny przez cały rok. Jestem wielkim fanem różnych domowych miksturek z cebuli, czosnku, buraka, marchewki. Z produktów aptecznych wybieram leki, nie suplementy diety. Jestem też fanem nebulizacji. Polubiłam się z syropami o jak najbardziej naturalnym składzie np. Pyrosal z kwiatu czarnego bzu, lipy, liści podbiału i kory wierzby. Jednak, w sytuacji kiedy muszę walczyć z poważnym przeziębieniem, sięgam po lek roślinny stosowany jako środek wykrztuśny w przypadku produktywnego (mokrego) kaszlu na bazie bluszczu pospolitego.

Wyniki badań wykazują, że wyciąg z bluszczu pospolitego posiada działanie wykrztuśne, rozrzedzające wydzielinę zalegającą w drogach oddechowych oraz rozkurczające oskrzela. Nasz pediatra polecił nam kilka lat temu świetny syrop Hederasal, który nie zawiera sztucznych
aromatów i cukru, ułatwia odkrztuszanie i ułatwia odruch kaszlu i w razie potrzeby lubię po niego sięgać. Co więcej, Hederasal zmniejsza częstotliwość oraz bolesność ataków kaszlu i można go podawać dzieciom już od 2 roku życia.

Syrop z wyciągiem z bluszczu lek Hederasal opinie kiedy podać

3.  „Następny pacjent”

Pośpiech jest chyba najgorszą z możliwych opcji, jeśli chodzi o wizytę u pediatry. Pokładamy nadzieję, że otrzymamy fachową poradę, nie tylko receptę. Niestety z uwagi na ogromne kolejki w przychodni w okresie przeziębień, wśród niektórych lekarzy możemy zaobserwować „znieczulicę”, wystawianie pacjentom podobnych recept na różne dolegliwości. Nieraz spędzamy w poczekalni dwie godziny z maksymalnie zniecierpliwionym dzieckiem, po czym nasza wizyta u pediatry trwa bagatelka 5 minut! Kiedy słyszymy „mam tylko chwilkę” to nie wróży dla nas niczego dobrego. Bywają jednak i takie sytuacje, że spotkanie ze specjalistą trwa pół godziny i niczego nowego nie wnosi.

Osobiście ten drugi przypadek przeżyłam, po czym skierowałam się do drugiego specjalisty na wizytę prywatną. Syn miał wtedy 3 lata i złapał grypę żołądkową. Uciekałam w popłochu, kiedy pediatra chciał umieścić moje dziecko w szpitalu. A wystarczyło trochę gotowanej marchewki z ryżem, woda, sok z jagód, jabłek, elektrolity i probiotyk. Oczywiście każdy przypadek jest inny i nie można żadnego bagatelizować. Opisałam jedynie przypadek, kiedy lekarz wydał trochę zbyt pochopnie decyzję o hospitalizowaniu. Należy zawsze bacznie obserwować stan zdrowia dziecka i pilnować, żeby nie doprowadzić m.in. do odwodnienia.

4. Wydawanie pochopnej diagnozy

„a może byśmy…” ” chyba” „to idzie w kierunku”” czy to może być efektem…?” – drżyjmy przed tego typu specjalistami od chorób dziecięcych. Oczywiście zawsze istnieje małe ryzyko błędu – jednak pediatra powinien umieć oszacować skuteczność proponowanej terapii, a jeśli ma wątpliwości – zlecić dodatkowe badania i skierować do innego specjalisty. Powinien mieć w sobie na tyle pokory, aby skierować nas gdzieś jeszcze lub np. w przypadku braku wiedzy o dawkowaniu danego leku – zerknąć do lekopisu. Ja to szanuję, bo leków mamy od groma.

Pamiętajmy, że zawsze mamy prawo przepisać dziecko do innego pediatry w ramach umowy NFZ

po czym poznać dobrego pediatrę - 5 cech sztampowych zachowań lekarzy

5. Nieuważny lekarz

Po czym poznać dobrego pediatrę? Po okazanym zainteresowaniu! Tak po prostu. W przypadku, kiedy zgłaszamy się z dzieckiem, które często boli brzuszek, nie odpędza nas jak natrętnej muchy. Analizuje, wyciąga wnioski, podpowiada, zleca badania. To jest prawdziwy dobry pediatra!

Niestety często mamy do czynienia też z brakiem szacunku zarówno do nas jak i do naszego dziecka.

muszisz zrzucić ten wandzioch – powiedział pediatra do 7-latki, klepiąc ją po brzuchu

Wierzę, że tak samo jesteście oburzone, jak ja, czytając powyższe, a sytuacja miała miejsce u pewnego szanowanego pediatry kilka tygodni temu, kiedy to lekarz badał przyjaciółkę moich córek. Jestem bardzo wrażliwa na ten typ ludzkich zachowań. Oczywiście to ewenement, który nie wpływa na ogólny wizerunek szeregu wspaniałych specjalistów.

Uważność i staranność w wykonywaniu zawodu to bardzo ważna cecha!!!! I dotyczy oczywiście wszystkich lekarzy. Pewna moja czytelniczka pokazała mi swoja historię… łza w oku kręciła mi się bardzo długo. Poniżej skrawek historii Magdy:

… żaden z 3 lekarzy ginekologów, którzy łącznie wykonali mi 17 USG w ciągu tych 9 miesięcy nie dał mi ani grama wątpliwości, że urodzę dziecko z wadą genetyczną tak łatwą do wykrycia przy sprzęcie jaki posiadają. Wystarczyło się jednak zaangażować w swoją pracę, bo dowody na brak zaangażowania sami mi wydrukowali, a jeden to nawet pozwolił nagrać film…

Od pokoleń niestety miałam zakorzeniony szacunek do lekarzy, większy niż do księdza i powierzyłam im swoje życie z szeroko pojętym zaufaniem i byłam pewna, że to co robią, robią jak najlepiej potrafią. Tak niestety nie jest. I nie patrzcie na ilość zagranicznych certyfikatów… ignorując za małą głowę – typową dla Zespołu Downa, za małą wagę – typową przy wadach genetycznych, za krótką kość udową – typową dla Zespołu Downa, płaski profil twarzy – typowy dla Zespołu Downa, no i dziurę w sercu… i jeszcze cystę w przegrodzie przeźroczystej mózgu….

Po przeczytaniu Jej historii przypomniała mi się powieść pewnej blogerki amerykańskiej, która również urodziła dzieciątko z Zespołem Downa, kompletnie się tego nie spodziewając. O tej niesamowitej i bardzo rozczulającej książce kilka lat temu już Was informowałam – Nella piękno nieoczekiwanego – serdecznie Wam ją polecam!

Jestem naiwna, nieraz za bardzo. Wierzę, że nie ma generalnie na świecie złych ludzi, są tylko złe momenty, niewygodne sytuacje. Jednak historie kilku z Was i moje doświadczenie skusiło mnie do opisania powyższego. Ciekawa jestem jakie są Wasze spostrzeżenia i sugestie w temacie – po czym poznać dobrego pediatrę.